Blog > Komentarze do wpisu
Co to jest rondo?

Oczywiście chodzi tu o twór oznaczony znakiem C-12, czyli "skrzyżowanie o ruchu okrężnym".



Jest kilka rond, które takim skrzyżowaniem nie są i oznakowane są parą znaków C-2 i C-1.



Wiele takich skrzyżowań jest we Wrocławiu i przyjezdni niech tam uważaja, bo niektóre drogi dochodzące do takiego skrzyżowania są z pierszeństwem. Przykładem może być pl. Powstańców Śląskich.

Ale zajmę się tym pierwszym przypadkiem.
Tak naprawdę nie ma jednoznacznej definicji jak taki twór traktować. Prawo o ruchu drogowym wspomina o nim, jest kilka przepisów, które się do takiego skrzyżowania odwołują i to właściwie koniec.
Niestety w Polsce na drogach spotyka się dwa typy myślenia. Pierwszy to traktowanie ronda jako całości. Przy wjeździe pojawiają więc np. pasy przeznaczone do skrętu w lewo, także ruch organizuje się wydzielając kierunki (prawo, prosto, lewo). Drugi, to potraktowanie ronda jako ciąg skrętów w prawo. Można sobie np. takie skrzyżowanie "rozprostować".

Przykładem pierwszej filozofii jest rondo Zgrupowania AK Radosław


Drugiej, rondo Bema w Olsztynie


Ja jestem zwolennikiem drugiego sposobu i mam na to kilka argumentów.
Pierwszy w miarę się sprawdza, jeżeli skrzyżowanie jest dość małe i ma 4 drogi dolotowe. Wtedy określenie kierunków jest dość proste. Schody się jednak zaczynają, jeżeli wlotów do ronda jest więcej lub są niesymetryczne. Powoduje to często ogromne zamieszanie, jak na nieszczęsnym rondzie Zgrupowania. Teoretycznie to ma działać w ten sposób, że kierowca wybiera pas, a światła tak kanalizują ruch, że można pojechać prosto także z prawego, ponieważ na pasach obok zabronione jest skręcanie w prawo. W praktyce gęsty ruch powoduje, że obok siebie mogą zatrzymać się na światłach samochody, które wjechały z różnych stron, co uniemożliwia jazdę prosto z prawego pasa. Druga filozofia jest moim zdaniem bliższa temu co rozumiem za ruch okrężny. Oznakowanie przecież uprzywilejowuje ruch wokół wyspy. Same skrzyżowania nie muszą mieć symetrycznych czterech wjazdów. Spotyka się konstrukcje z pięcioma czy sześcioma odnogami (a czasem i więcej) i nie zawsze jest możliwość ocenienia układu. To dotyczy szczególnie dużych skrzyżowań o ruchu okrężnym. Policja także w ten sposób interpretuje sytuację w przypadku tego nieszczęsnego "Radosława", co powoduje np. uznanie winnego jadącego prosto z prawego pasa, bez ustalania, z której strony wjechał kierowca zjeżdżający z ronda. Oczywiście sytuacja dotyczy tylko takiegu układu pasów jak tam. Przy typowym układzie można bezkarnie objezdzać wyspę pasem zewnętrznym. Także kierunkowskazów używa się w taki sposób. Bez sygnalizowania wjazdu, ale z sygnalizacją prawym zjazdu z ronda.

Nie jestem w takim myśleniu osamotniony:

"Włączenie jakiegokolwiek kierunkowskazu przed wjechaniem na rondo nie ma sensu. Natomiast włączony prawy kierunkowskaz jest bardzo potrzebny przy opuszczaniu ronda; należy go włączyć (prawy) po minięciu przedostatniego wylotu ( wylotu położonego przed tym, w który zamierzamy wjechać); kierunkowskaz sygnalizuje
wówczas zamiar opuszczenia ronda. Jeżeli jednak podczas przejeżdżania jezdni
wokół wyspy centralnej stosujemy przeplatanie (nie trzymamy się konsekwentnie
jednego pasa ruchu), wówczas kierunkowskazem musimy sygnalizować zamiar zmiany
pasa ruchu". Zgodnie z tym na rodzie nie możemy dosłownie 'skręcić w lewo' ( choć tak się
mówi), bo to kilka skrzyżowań, a wyjazd jest zawsze na prawo."


Zesel J., Kodeks drogowy. Wyciąg dla kierowców, Warszawa 1984”

Jeżeli chodzi o kraje europejskie to jest różnie. Niemcy preferują oznakowanie rond jako wielu skrzyżowań ze skrętem w prawo:

Innych krajów nie znam na tyle dobrze.

Tak naprawdę problem nie leży w tym co rozumiemy jako rondo, ale w tym, że nie ma określonej jednej zasady, co powoduje różne oznakowanie naszych dróg, a kierowca nie powinien się namyślać za każdym razem, co artysta malarz drogowy miał na myśli.

piątek, 13 lutego 2009, tiges_wiz

Polecane wpisy

Komentarze
2010/10/11 20:22:44
Tiges, zgadzam się z jednym zastrzeżeniem: do rond z szerokimi wjazdami (takimi jak to: goo.gl/maps/Ak75) sens ma jedynie podejście całościowe, ponieważ jadąc na wprost przelatujemy przez nie niemal bez ruchu kierownicą i nie ma tam tej fazy jazdy po okręgu. We wszystkich innych przypadkach jedynym sensownym podejściem jest traktowanie ronda jako serii skrzyżowań typu T.

Pozdrawiam

Jorn van der Ar