Blog > Komentarze do wpisu
Pieszy na pasach

Sponsorem dzisiejszej notki jest ten wpis:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8151311,Policjant_potracil_na_pasach__ale_winny_jest_pieszy.html

Sprawa wygląda tak: pieszy przechodzi przez przejście z wysepką, wpada pod samochód (w tym wypadku policyjny). Biegli ocenili, że wina pieszego.

Nie mam zamiaru oceniać tej sytuacji, ale moją uwagę zwrócił komentarz pewnej pani:

"Przede wszystkim dlatego, że przeczy zasadom, które wpaja się nam od dzieciństwa: że pieszy na pasach ma bezwzględne pierwszeństwo, i to kierowca musi zachować szczególną ostrożność i taką prędkość, aby zapanować nad pojazdem."

Otóż droga pani! Jak mawiał poeta "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb!". Wyłażenie pod samochód (nawet jak ma się zielone światło), to skrajna głupota. Cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo.

A tu zielonego światła nie było, a jak jest wysepka to każde przejście jest traktowane jako osobne. Tak drodzy piesi. Wyjście pod samochód w takim miejscu to klasyczne wtargnięcie. Nie jesteście już na przejściu. Efekt jest taki, że miejsca które mają wam zapewnić bezpieczeństwo, są po prostu niebezpieczne. Często też was znak zasłania. A co mówią przepisy?

art.13.
8. Jeżeli przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.

Art. 14. Zabrania się:

wchodzenia na jezdnię:

  1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,


Teraz kierowca:
Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

I tu ciekawa sprawa. Przy skręcaniu nie ma nic o przejściu! Wystarczy, że pieszy przechodzi! Więc pan kierowca powinien się zatrzymać. Dodatkowo ja w takich sytuacjach (chociaż wiem, że przejścia są oddzielne) zatrzymuje się puszczając pieszych, bo przez głupawą kampanię, piesi uważają, że mają prawo się rozbijać o samochody. Drodzy kierowcy! Lepiej się zatrzymać i puścić pieszego, niż zdenerwowany pieszy miałby wyjść komuś pod koła (zatrzymywanie się przed przejściami na dwu- trójjezniowej drodze to temat na odrębny wpis).

Wyroku nie komentuje. Moim zdaniem jednak pieszy był tu bardziej winny. Zasłonił go znak, było ciemno i wyszedł wierząc, że kierowca go widział. Nie widział.

poniedziałek, 19 lipca 2010, tiges_wiz

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: divak2, 159.245.16.*
2010/08/09 11:54:56
Oj, to nie takie proste: każdy napewno stał na podporządkowanej, wściekając się że przed nosem mu wszyscy się przesuwają 30 km/h i nikt nie daje wyjechać. Jak się stoi pięć minut przy pasach, i się nie da przejść, to też szlag trafia. A jeżeli pasy nie dają mi żadnego uprzywilejowania, to po jaką cholerę mam przechodzić przez jezdnię po nich a nie gdziekolwiek? Przecież po coś te pasy są! Jak można kogoś na nich skosić, jakby spacerował po autostradzie, to po co je malować? I jeszcze jedno jakoś nie jestem przekonany, żeby mój czas kosztował mniej niż czas czas jakiegoś typa za kółkiem.

A w tym konkretnym wypadku wydaje mi się że kierowca radiowozu być może zapalał peta, grzebał w papierach, rozmawiał z koleżkami i dlatego nie przyspieszył od razu. A chłopak na przejściu dał się nabrać.

A osobną kwestią jest praktyka wjeżdżania między pieszych, którzy mają akurat zielone. "Bo ja skręcam w prawo" lub "bo ja tylko zawracam". Przecież po to są światła żeby nie musieć sprawdzać czy mam wolną drogę, jak ich wskazania nie są miarodajne, to w cholerę je zlikwidować i postawić trójkąt albo zrobić równorzędne. Albo są jakieś przepisy, któych się trzymamy, albo ja sprzedaję clio i kupuję ciągnik siodłowy.



-
Gość: z_ursynowa, *.adsl.inetia.pl
2011/01/07 03:26:39
W nawiązaniu do poprzedniego komentarza chcę "pozdrowić" kierowcę, który skręcając z Rosoła w Belgradzką 4 stycznia wieczorem o mało mnie nie potrącił i jeszcze zatrąbił za to, że przechodziłam przez przejście dla pieszych na ZIELONYM świetle. Typowy polski "miszcz" kierownicy. Dlaczego nie ma obowiązkowych badań psychologicznych przyszłych kierowców? Byłoby mniej wypadków, jeśliby "miszczowie" musieli zostawić swoje wypasione bryki w garażu.
-
Gość: pieszy, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/11 13:16:21
Proponuję pouczyć się znaków drogowych:

"§ 47. 1. Znak D-6 przejście dla pieszych oznacza miejsce przeznaczone do przechodzenia pieszych w poprzek drogi.

[...]

4. Kierujący pojazdem zbliżający się do miejsca oznaczonego znakiem D-6, D-6a albo D-6b jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo pieszych lub rowerzystów znajdujących się w tych miejscach lub na nie wchodzących lub wjeżdżających."

Wytłuszczenie moje.
Warto, aby polska policja nauczyła się rozporządzeń i przepisów, które zresztą sama współtworzyła.