Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
niedziela, 07 lipca 2013
Interpretacje

Jakiś czas temu na forum Bezpieczeństwo na drodze była dyskusja, gdzie dowodziłem, że pijany w czasie wypadku może odpowiadać tylko za jazdę po pijanemu a nie zawsze jest winnym kolizji. 

Podobnie przy skręcaniu w prawo okazywało się, że winnym jest wyjeżdżający z podporządkowanej, mimo że ten na głównej akurat np. wyprzedzał na przejściu i skrzyżowaniu. 

Teraz się jednak okazuje, że prędkość może powodować, że ktoś jest winnym wypadku: 
torun.gazeta.pl/torun/1,48723,14232462,Miala_pierwszenstwo__zginely_trzy_osoby__Ma_proces.html#BoxSlotII3img 
Ale zdecydowanie nie dotyczy do synów byłego prezydenta. 

Wkurza mnie taka interpretacja: jak komu wygodnie i jak komu się wymyśli. 
Jak moim zdaniem powinno to wyglądać: osoba łamiąca przepisy powinna być ustawiona na końcu kolejki "pierwszeństwa". Bierze na siebie odpowiedzialność za swoje działania.

W przypadku tego wypadku oboje kierowców się do niego przyczyniło jednakowo, jeżeli dane o prędkości pani na głównej są prawdziwe.

wtorek, 16 października 2012
Znak pojęcie magiczne*

Był sobie zjazd z autostrady.

Zjazd był dość ostry, był znak ograniczający do 50 km/h. Jednak tak się zdarzyło, że w krótkim czasie było tam kilka wypadków z ciężarówkami. Przyjechała policja i stwierdziła:

Na feralnym zakręcie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km na godz. - I gdyby kierowcy jechali zgodnie z przepisami, to nic by się nie działo. Poza tym na jednym z tirów, który wypadł z drogi został nieprawidłowo rozmieszczony ładunek na naczepie i to też miało ujemny wpływ na bezpieczeństwo - mówi Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki.

Diagnoza dość jasna. Kierowcy ciężarówek jadą za szybko, więc mają tam problem.

Za to znakolodzy już mają rozwiązanie problemu!

- Żeby zapobiec dalszym wypadkom, zdecydowaliśmy się jeszcze bardziej ograniczyć prędkość - do 30 km na godz. Dodatkowo ustawimy też znak: "Uwaga, wypadki!" - zapowiada Alina Cieślak. 

Teraz to już nikt tam nie wypadnie! O to postara się znak! Cóż, kierowcy nie przestrzegali 50-tki, pewnie zaczną przestrzegać 30-tki. Gratuluje poczucia humoru i dobrego samopoczucia. 

* - pojęcie wymyślone przez Emesa-nju

poniedziałek, 01 października 2012
Fotoradary ITD - wreszcie porządek i zasadność!

Autorem tego wpisu jest emes-nju.

Jadę sobie jedną z DK i wjeżdżam w teren zabudowany. (Powiedzmy, że te luźno rozrzucone chałupy, to faktycznie powód do zwolnienia prawie o połowę). Jako znany pirat i morderca, zwalniam do ok. 50 km/h i sunę niespiesznie. 

Po ok. 300 m "zabudowy" z przejściem dla pieszych z ostrzeżeniem o dzieciach, widzę całkiem nowy znak informujący o kontroli prędkości na odcinku 600 m (jeżdżę ta droga często - znak ma nie więcej niż 2 tygodnie). Sęk w tym, że w tym miejscu zabudowa urywa się, a zaczyna się... ok. 600 m sadów. "Zabudowanych" oczywiście. Po przejechaniu tych, zgodnie z zapewnieniami waaadzy nadzwyczaj niebezpiecznych 600 m wśród zieleni, znowu wjeżdżam w teren luźno zabudowany i znowu mijam przejście dla pieszych z ostrzeżeniem o dzieciach. 

Jak ITD przejmowało fotoradary od policji, to wszystkie nowe punkty pomiaru miały być w miejscach niebezpiecznych... Czy sad rozdzielający dwa przysiółki jest niebezpieczniejszy niż dwa przejścia dla pieszych opatrzone dodatkowo znakami A-17? 

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że nie o bezpieczeństwo chodzi, a o zwykły reket? Szczerze powiedziawszy jestem głęboko zawiedziony, bo CHCIAŁEM wierzyć, że ITD zracjonalizuje sprawę fotoradarów... 

Próbowałem zrobić zdjęcie, ale niewiele na nim widać:


Pierwsze przejście z dziećmi minąłem jakieś 200 m wcześniej. Na zdjęciu widać, że zaraz za zabudową po prawej zaczynają się niskie zarośla - to są sady (na zdjęciu nie widać, ale są po obydwu stronach jezdni). Dalsza część tego "miasta" zaczyna się za łukiem drogi. Kolejne przejście jakoby często nawiedzane przez dzieci znajduje się za tym łukiem. Sady widać na TYM zdjęciu, dokładnie w centrum obrazu (tak - to JEST teren zabudowany). Jechałem "od dołu" - moje zdjęcie zrobione jest jakieś 100 m od rozpoczęcia się sadów. Na górze zdjęcia widać przejście dla pieszych, którego pomiar prędkości już nie obejmuje (dojeżdżając do skrzyżowania z przejściem, w lusterku widzi się znak informujący o pomiarze prędkości dla jadących w przeciwnym kierunku). 

>> Dyskusja na forum

sobota, 10 września 2011
Znakolodzy w akcji - strefa zamieszkania

Bywam czasem w Oławie i mam wrażenie, że tamtejsi znakolodzy nie bardzo znają PoRD oraz Rozporządzenie o znakach drogowych. Tym razem umieścili znaki tak, że jestem tego pewien.

Strefa zamieszkania to dość nowy twór, ale można ją czasem spotkać:

i nie widać tu na razie nic dziwnego (przy większym zdjęciu już może by było widać, ale wjedźmy z drugiej strony.

Mamy ładny znak, dalej szeroką drogę, po której piesi mogę chodzić środkiem, a samochody mają niby ograniczenie prędkości o czym niewielu kierowców pamięta

ale ja nie o tym. Otóż nagle się dowiadujemy, że jedziemy po drodze z pierwszeństwem:

Tylko, że dojeżdżamy do skrzyżowania i się włączamy do ruchu:

bo zgodnie z artykułem 17:

Art. 17. 1. Włączanie się do ruchu następuje przy rozpoczynaniu jazdy po postoju lub zatrzymaniu się niewynikającym z warunków lub przepisów ruchu drogowego oraz przy wjeżdżaniu:

  1. na drogę z nieruchomości, z obiektu przydrożnego lub dojazdu do takiego obiektu, z drogi niebędącej drogą publiczną oraz ze strefy zamieszkania;

2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu.


Brawo! W Oławie udało się znakologom stworzyć sytuację, gdzie jesteśmy na drodze z pierwszeństwem, ale musimy ustąpić wszystkim pojazdom to pierwszeństwo!

Ja mam tylko pytanie, kto tam będzie winny w razie ewentualnej stłuczki?

No przecież nie niedouczony znakolog, który wymyślił to skrzyżowanie.



czwartek, 14 kwietnia 2011
Sprawa Mejsona - Wyrok

"Od październikowej kolizji z motocyklistą do zakończenia sprawy upłynęło pięć miesięcy.

Najpierw przesłuchanie na posterunku w roli podejrzanego o popełnienie wykroczenia, potem w postępowaniu nakazowym uznany za winnego, po odwołaniu w procesie na zasadach ogólnym jako obwiniony o popełnienie wykroczenia.

Za każdym razem ten sam zarzut - spowodowanie zagrożenia w ruchu drogowym przez brak upewnienia się przed zmianą kierunku jazdy czy nie byłem wyprzedzany.

Wykroczenie wycenione na sześć punktów karnych i kilkast zł grzywny.

Jako obwiniony miałem przed procesem prawo wglądu do dokumentów procesowych i dowiedziałem się m.in. że motocyklista przyjął wyrok nakazowy i został ukarany za spwodowanie zagrożenia w ruchu drogowym poprzez nieupewnienie się, czy wyprzedzany pojazd nie zmienia kierunku ruchu...

Nie wiedziałem czego spodziewać się na sali sądowej - czy nie stanę przypadkiem sam przed sędzią, ławnikami, prokuratorem i policją?

Groziła mi kara kilkuset zł grzywny, nie chciałem więc opłacać adwokata a znając powagę innych ważnych sptraw rozpatrywanych w sądzie nie chciałem rozdrażniać sędziego wnioskiem o przydzielenie mi adwokata z urzędu...

W dniu procesu okazało się, że na sali sądowej był tylko jeden sędzia i protokolant.

Sędzia wygladał na obiektywnego, zadawał rzeczowe pytanie, zapoznal się z filmem i włączył go do materiału dowodowego.

Po przesłuchaniu motocyklisty i świadka-który-niczego-nie widział, sąd oznajmił, że przesuwa ogłoszenie wyroku o tydzień...

No i doczekałem się.

Po dwóch godzinach na twardej ławce na sądowym korytarzu niecierpliwego oczekiwania na wyrok usłyszałem, że sąd mnie ... uniewinnił!!!

Sędzia groźnie ostrzegł, że mało brakowało - przesądził jedynie fakt wyprzedzania przez motocyklistę kilku samochodów przez co mógł nie zauważyć mojego kierunkowskazu.

No fakt - pomyślałem - motocyklista nie jest samobójcą i nie pcha się pod gilotynę...

Nauczka pozostanie na długo, ale ulga nieziemska.

Tym samym za miesiąc wykasują mi się wszystkie punkty karne!

I skończy się wreszcie ten Rok (Nie)Bezpiecznego Życia..."

No i przy okazji Mejson: gratulacje!
wtorek, 22 marca 2011
Tym razem bez komentarza

Bo ja się po prostu załamałem

http://www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jak-uniknac-mandatu/wideo/niechlubny-rekord-kierowcy-1000-zl-i-19-punktow-karnych-8-iii-2011/4116722

A tu ciekawa korelacja. Wielu łamiących przepisy nie ma uprawnień lub dokumentów

http://www.tvp.pl/krakow/motoryzacja/jak-uniknac-mandatu/wideo/na-al-29-listopadalublanska-18-ix-2010/2730569

Jazda na... ehem błotniku

Miało był na zderzaku, ale motocykl nie ma zderzaka.

"Nie wiem, co skłania ludzi do takich rzeczy? Nic innego mi nie przychodzi do głowy, jak głupota.
Filmowałem coś innego a załapał się kandydat do Oskara. Tego manekina od crash-testów..."

środa, 09 lutego 2011
Autostrady będa puste

Ile razy już podwyżki były zwalane na Unię Europejską. Podobnie z wieloma przepisami (zmiana dowodów? Unia kazali! Zmiana tablic rejestracyjnych? Unia kazali!). Teraz podobnie tłumaczy się stawki za przejazd autostradami (bo takie są średnie w Unii).

Ja więc dam linka gdzie widać płacę minimalną w krajach europejskich i warto zwrócić uwagę na kraje strefy euro:

http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82aca_minimalna

Że płaca minimalna jest dwa razy wyższa niż u nas średnia? Drobiazg!

Efekt jest taki, że stawki za autostrady są chore! Nikt tamtędy jeździć nie będzie! Dodatkowo bramki co kilkadziesiąt kilometrów i tak zjedzą zysk czasowy.

Już coraz chętniej omijana jest A4 z Katowic do Krakowa. Do tego dochodzą pomysły o płaceniu za przejazd obwodnicami miast. Ile kierowcy jeszcze zniosą?

Dla popranienia humoru ceny winiet za autostrady w Czechach:

10 dni - 250 koron (40zł)

1 miesiąc - 350 koron (56 zł)

1 rok - 1200 koron (192 zł)

U nas za 192 zł nie dojedziemy autostradą nad morze. To będzie koszt ponad 200 zł.

Rządzącym życzę dalej dobrych humorów.

wtorek, 11 stycznia 2011
Pogromcy mitów - licznik zatrzymał się na...

Przy okazji wielu wypadków co niektorzy dziennikarze podają z lubościa na jakiej prędkości zatrzymał się licznik. A im więcej, tym lepiej. Także u nas na forum było kilka osób, które uważały to za prawdę objawioną. W przypadku wypadku pewnego motocyklisty nie ważne było nawet to, że obrotomierz pokazywał zupełnie do niepasujące wartości.

Niedawno był wypadek, gdzie samochód rozpadł się na części:

Nie zapomniano sfotografować licznika:

licznik

Tak, pokazuje 50 km/h.

Jeżeli więc ktoś będzie potrzebował materiału do dowodu, że liczniki pokazują losowe wartości (w czasie wypadku działa wiele duzych sił w różnych kierunkach mogących zmienić wskazania, także mechanizm licznika może mieć wpływ), to już nie musi szukać.

Jednym słowem: BUSTED...

Pełna informacja o wypadku i więcej zdjęć na Interii.

00:40, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
środa, 05 stycznia 2011
Śmiertelnie niebezpieczne oznakowanie

Już myślałem, że mnie nic nie zdziwi, ale się myliłem (znowu).

Tym razem Rapid130 zrobił zdjęcie takiemu oto cudowi znakologii stosowanej:

Swiatla

Tylko dlaczego jedzie auto droga poprzeczną? Głos oddam autorowi zdjęcia, bo sytuacja okazała się jeszcze bardziej skomplikowana, niż myslałem na początku:

"Widoczny Citroen ZX jedzie na swoim zielonym świetle.

Pozostałe trzy wloty skrzyżowania mają sterowanie sygnallizacją świetlną.

To dodatkowo komplikuje sytuację, bo miejscowi (ci, którzy jeszcze nie znają pułapki) myślą, że wszystkie cztery wloty są sterowane.

Więc jeśli doszłoby do kolizji z ZX-em, to sąd miałby ciekawy problem do rozwiązania.

Bowiem oba pojazdy - mijający fotografa i ZX - jechałyby na zielonym świetle.
Oba zgodnie z przepisami. Sic!"

Sęk w tym, że ten sygnalizator jest bliżej niż 25 metrów od skrzyżowania, a więc teoretycznie powinien go dotyczyć. Ale tak nie jest! Dotyczy tylko tego przejścia, które jest przed skrzyżowaniem. Prznajmniej takie założenie miał znakolog. Zapomniał tylko, że blisko jest skrzyżowanie. Kiedy ktoś tam zginie myśląc, że ma zielone światło? Pewnie niedługo.

ps. na kolejnym zdjęciu widac jak daleko jest to światło od skrzyżowania:

swiatla auto

oraz plan:

plan

Widać tu, że Ratuszowa miała być jednokierunkową, ale to później się zmieniło.

czwartek, 23 grudnia 2010
15 minut w zimie

W zimie trzeba zastosować, nie tylko szczególną ostrożność, ale i czasem należy także myśleć za innych. Ten film Mejsona powstał w czasie piętnastominutowej przejażdżki.

sobota, 18 grudnia 2010
Nowe przepisy?

Od pierwszego stycznia wchodzą nowe przepisy. Fajnie, że zostały podniesione prędkości maksymalnie na drogach ekspresowych i autostradach. Fajnie, że można będzie już dzieci wozić w wózkach rowerowych, a rowerzyści będą mogli jechać koło siebie (jeżeli nie spowodują zagrożenia). Jednak dalej nie rozwiązano dwóch poważnych błędów w Prawie o Ruchu Drogowym.

Po pierwsze piesi. W dalszym ciągu nie mają oni pierwszeństwa jeżeli czekają na chodniku na wejście na ulicę. Pierwszeństwo mają tylko na pasach, a pasy są wyznaczone na jezdni. Po za tym mają zakaz wejścia przed jadący pojazd. Ciekawe dlaczego nie można tu zastosować przepisu podobnego do tego jakie dotyczą autobusów.

Art. 18. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przystanku autobusowego (trolejbusowego) na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić kierującemu autobusem (trolejbusem) włączenie się do ruchu, jeżeli kierujący takim pojazdem sygnalizuje kierunkowskazem zamiar zmiany pasa ruchu lub wjechania z zatoki na jezdnię.

Dla pieszych taki przepis mógłby brzmieć tak:

Kierujący pojazdem, zbliżając się do oznaczonego przejścia dla pieszych na obszarze zabudowanym, jest obowiązany zmniejszyć prędkość, a w razie potrzeby zatrzymać się, aby umożliwić pieszemu przejście przez jezdnię.

Druga sprawa to brak dodatkowych przepisów dotyczących skrzyżowań o ruchu okrężnym. W dalszym ciągu traktuje się skrzyżowanie takie jak zwykłe. O ile nic się nie dzieje w przypadku małych rond z czterema wyjazdami, to na większych oznakowanie często powoduje sytuację kolizyjną (np. sugestia, że z lewego pasa można pojechać "prosto", co powoduje często kolizję z autem jadącym pasem zewnetrzym). O rondach już jednak pisałem.

Na koniec kilka nowych przepisów:

w art. 20 w ust. 3 pkt 1 otrzymuje brzmienie:

1. samochodu osobowego, motocykla lub samochodu ciężarowego o dopuszczalnej masie całkowitej nieprzekraczającej 3,5 t:
a. na autostradzie - 140 km/h,
b na drodze ekspresowej dwujezdniowej - 120 km/h,
c. na drodze ekspresowej jednojezdniowej oraz na drodze dwujezdniowej co najmniej o dwóch pasach przeznaczonych dla każdego kierunku ruchu - 100 km/h,
d. na pozostałych drogach - 90 km/h;

Zmieniła się też definicja skrzyżowania:

10) skrzyżowanie - przecięcie się w jednym poziomie dróg mających jezdnię, ich połączenie lub rozwidlenie, łącznie z powierzchniami utworzonymi przez takie przecięcia, połączenia lub rozwidlenia; określenie to nie dotyczy przecięcia, połączenia lub rozwidlenia drogi twardej z drogą gruntową, z drogą stanowiącą dojazd do obiektu znajdującego się przy drodze lub z drogą wewnętrzną;

16a) strefa ruchu - obszar obejmujący co najmniej jedną drogę wewnętrzną, na który wjazdy i wyjazdy oznaczone są odpowiednimi znakami drogowymi;

poniedziałek, 29 listopada 2010
Powolni i leniwi

Spadło trochę śniegu i jest ślisko. Trzeba zwolnić i dostosować prędkość do warunków. Nie ma juz szybkich w wściekłych, ale pojawiła się nowa grupa kierowców. Dzisiaj miałem przyjemność jechać przerz 25 kilometrów za samochodem, który w porywać rozpędzał się w porywach do jakiś 25 km/h. Niestety ze względu na sporą ilość pojazdów jadących na przeciwko wyprzedzenie było trudne. Żona zrobiła pamiątkowe zdjęcie:

20 km

 

Jakość słaba, no zrobione telefonem. Ja tu naprawdę jadę tak przez 25 km. Nie oczekuję, że każdy będzie Loebem, ale jeżeli ktoś się nie czuje dobrze w takich trudnych warunkach, to niech wybierze komunikację zbiorową, a może niech najpierw potrenuje gdzieś na parkingu i oswoi się z gorszą przyczepnością. To zaprocentuje!

czwartek, 25 listopada 2010
Martwy artykuł 4

Po oglądnięciu tego odcinka programu Jedź bezpiecznie mam bardzo mieszane uczucia. Chodzi o sytuację od 4 minuty. Mamy tu kierowców omijających korek po pasie wyłączonym w ruchu (dla tramwajów) i wjeżdżających na pas do skrętu w lewo. Otóż pan Dworak uważa, że kierowca wymusza pierwszeństwo na pojeździe jadącym nielegalnie.

Podobna sytuacja jest gdy skręcamy w prawo i okazuje się, że na lewym pasie wyprzedza samochód, nierzadko przekraczając podwójną ciągłą i na przejściu dla pieszych. W takich wypadkach też winnym jest kierowca wyjeżdżający z podporządkowanej, a drugi co najwyżej zostaje ukarany mandatem.

Wydawałoby się, że powinno się przynajmniej orzekać współwinę, lub nawet winę kierowcy łamiącego przepisy ruchu drogowego i jest na to odpowiendni paragraf:

Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

I co? I nic. Śledząc sprawę Mejsona mamy kolejny przykład, że ten przepis jest martwy i nie brany pod uwagę przy orzekaniu. Może czas zacząć to robić?

czwartek, 04 listopada 2010
Kolizja Mejsona - akt IV, wyrok nakazowy

"Dostałem wyrok nakazowy.

Sąd uznał winnym motocyklistę spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym - w skrócie - wyprzedzał nie upewniając się, czy jadący po tym samym pasie nie zmieniał kierunku ruchu. ani słowa o okolicznościach - wyprzedzaniu na skrzyżowaniu, bezpośrednio przed przejściem dla pieszych i ograniczeniu prędkości do 30 km/godz.

Grzywna 510 zł i zwolnienie z kosztów sądowych.

Sąd uznał winnym także mnie - spowodowanie zagrożenia itd - nie zachowanie szczególnej ostrożności przy zmianie kierunku jazdy na skrzyżowaniu i nie upewnienie się czy nie byłem wyprzedzany.

Grzywna 510 zł + 101 zł kosztów postępowania.

Przede mną sprzeciw od wyroku nakazowego i rozprawa na zasadach ogólnych.


Ciąg dalszy więc na pewno nastąpi..."

Ja niewiele z tego wyroku rozumiem, ale niech na razie będzie, że współwina.

21:39, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
środa, 03 listopada 2010
Było pusto

Miałem skomentować nowe przepisy, ale Mejson właśnie zamieścił nowy film i szkoda go nie pokazać.

"Bohaterem" jest kierowca, któremy się co prawda spieszy, ale dziwnie powoli.

niedziela, 31 października 2010
Życie moderatora jest nudne

Ale czasem trafiaja się tacy ludzie, że od razu jest wesoło.

Otóż jedna pani była w typie "zawsze mam racje, a reszta niech spada", bardzo się zdziwiła, że w naszym PoRD jest przepis, który zabrania pieszemu wchodzić przez auto, nawet na przejściu dla pieszych. Ponieważ raczyłem podać odpowiednie paragrafy to się dowiedziałem, że:

"Tiges zycze nam wszystkim zeby cie ktos jak najszybciej unieszkodliwil, bo ktos taki jak ty jest zagrozeniem dla ogolnego bezpieczenstwa."

"I tu sie z toba zgadzam. To oczywiste. Nikt normalny nie dal by komus takiemu jak ty prawka ani za jazde ani za teorie. Predzej by szympansa wyszkolil i dal mu prawko, bo ten by sie przynajmniej trzymal tego co go nauczono."

itd, itp...

Więc od tej pory jestem straszym piratem rozjeżdżającym dzieci i staruszki, tylko dlatego, że czasem zaglądam do PoRD.

Straszne jest to, że u nas rocznie ginie 407 osob przez "wtargniecie przed nadjeżdżający pojazd". Ilu z nich uważało, że mają prawo wejść?

Przy okazji przypominam wpis o pieszych na pasach.

sobota, 30 października 2010
Chwalę się

Dzisiaj są moje imieniny, więc sobie pomyślałem, że w ramach prezentu się pochwalę.

Zaczynając swój blog nawet nie przypuszczałem, że stanie się ona najpopularniejszym blogiem na "gazecie". Chciałbym więc podziękować swoim czytelnikom, którzy wytrwali ze mną. Z drugiej strony cieszy także pozycja bloga Mejsona, choć pewnie on chciałby inną tematykę swoich wpisów niż jazda z 24 punktami na karku (no już ma chyba mniej).

Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że będę miał wiele ciekawych wpisów.

Ranking blogów

14:10, tiges_wiz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 października 2010
Kolizja Mejsona - akt III, poszkodowany

Mistrz suspensu by się nie powstydził, ale do rzeczy. Mejson ma kolejne wiadomości:

"Dostałem pismo z WRD KPP powiadamiające mnie o skierowaniu do sądu wniosku o ukaranie... motocyklisty w związku z kolizją. Otrzymałem możliwość występowania w procesie jako oskarżyciel posiłkowy w sprawie, w której będę występował w roli... poszkodowanego.

Zgłupiałem kompletnie.

Odmówiłem wszak przyjęcia mandatu, byłem przesłuchiwany w charakterze podejrzanego o popełnienie wykroczenia, a teraz zostałem poszkodowanym?

Czyżby policja po zapoznaniu się z pisemnymi wyjaśnieniami nas obu uznała jednak, iż to nie ja ponoszę winę za kolizję?

A może po prostu policjant wypisujący powiadomienie zamienił strony procesu?

Pojechałem na komisariat by rozwiać wątpliwości, by nie dowiedzieć się przypadkiem dopiero na sali sądowej, że jednak powinienem stanąć po drugiej stronie...


Na komisariacie wyjaśniono mi, że policja skierowała do sądu dwa wnioski - przeciwko nam obu i będą toczyły się dwa odrębne postępowania, bo według policji obaj przyczyniliśmy się do kolizji.


Ciąg dalszy na pewno nastąpi..."

piątek, 22 października 2010
Kolizja Mejsona - akt II

"Byłem dzisiaj przesłuchiwany na komisariacie w charakterze podejrzanego.
Postawiono mi zarzut "spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym przez niezachowanie szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku jazdy". Ani słowa o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu czy ograniczeniu prędkości.

Miałem możliwość pisemnego wyjaśnienia, co uczyniłem.


Następny wezwanie będzie z sądu.

Tym razem będę oskarżonym..."

Cóż, sprawa jest rozwojowa. Co na to przepisy?

2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

czyli, przy skręcie tez trzeba zachować ostrożność, ale jak widać przy wyprzedzaniu bardziej.

7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
- na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
- wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;

nawet punktowo motocyklista jest "lepszy"

no i zostaje art. 4
Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7