Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
sobota, 31 stycznia 2009
Szybcy, wściekli... i ciągle z tyłu
W tej notatce chciałem pokazać, że spokojna (nie mylić z powolną) i przemyślana jazda, daje podobne rezultaty jak szybka i nieprzemyślana:



Komentarz autora:
"Focus jechał bardzo żwawo, więc przyczyna ponownego wyprzedzania po 40 km nie tkwiła raczej w tym dwukilometrowym objeździe. Raczej musiał zrobić sobie dłuższy postój.

Ale Omega wyprzedzająca mnie na zabudowanym i nie kwapiąca się do wyprzedzania powyżej 80 km/godz. to raczej jeden z opisywanych poprzednio "tępomatów".

Ibiza jechała podobnym do mnie tempem, więc te 26 km to raczej na pewno
"strata" na moim objeździe w Kozienicach.

Czy nie warto się zastanowić czasami, czy opłaca się tak gnać?"

No właśnie? Przecież wystarczą światła, korek, ciężarówka, traktor i cała przewaga jest stracona, a do tego dochodzi jeszcze większe zużycie paliwa. Warto zaplanować trasę wcześniej, aby później nie musieć na drodze wyprzedzać po kilka razy tych samych samochodów.
piątek, 30 stycznia 2009
Oświeceni
Jak wiadomo światła decydują o bezpieczeństwie na drochach. Ustawodawca więc wymyślił, że będziemy je włączali przez cały rok, a fotoradary okiełznają Polaków i będziemy mieli drogi mlekiem i miodem płynące.

Chciałoby się rzec - jak jest ze światłami, każdy widzi, ale popatrzmy na raport ITS:

http://its.home.pl/nsite/?page=dbnews&id=132

reflektory ustawione prawidłowo: 11%
reflektory ustawione nieprawidłowo (ponad 200% dopuszczalnej tolerancji): 58%

Podobne wyniki zanotowała policja przy okazji specjalnej akcji (szkoda, że jednorazowej). Okazało się również, że 15% kierowców wie do czego służy pokrętło zmiany ustawienia wysokości reflektora.

Wniosek jest jeden. Polski kierowca w nocy jest permanentnie oślepiany i sam oślepia innych. Jak wtedy dojrzeć pieszego na poboczu? Może już czas, żeby policja naprawdę wyszła z krzaków i zaczęła dbać o bezpieczeństwo? Warto zacząć od kontroli świateł.
czwartek, 29 stycznia 2009
Akcje pozorowane
O nasze bezpieczeństwo dba się w różny sposób. Mogą to być akcje typu Bezpieczny przejazd. Akcja jakby się wydawało słuszna. W końcu tyle jest wypadków śmiertelnych na przejazdach... no właśnie? Ile? Bo wydawałoby się po doneisieniach prasowych, że sporo.
Rzućmy więc okiem na statystykę: "W 2007 roku miało miejsce 49 536 wypadków drogowych. W wyniku wypadków drogowych 5 583 osoby poniosły śmierć." Czyli dziennie na drogach ginie prawie 16 osób. Ale ile na przejazdach?  O, jest!

Przejazd kolejowy - nie strzeżony: 78 wypadków, 35 zabitych
Przejazd kolejowy – strzeżony: 30 wypadków, 10 zabitych

Mam więc pytanie: co przyniesie lepszy skutek? Wydawanie pieniędzy na dużą akcje propagandową, czy na naprawienie sygnalizacji i wycięcie krzaków na przejazdach?

Przy okazji inne ciekawe statystyki:
Wyjazd z posesji: 534 wypadki, 33 zabitych (może jakaś akcja?)
Stanie na jezdni, leżenie: 400 wypadków, 196 zabitych (ot nasz lokalny koloryt)
Wejście na jezdnie przy czerwonym świetle: 561 wypadków, 53 zabitych

środa, 28 stycznia 2009
Bezpieczeństwo wzrosło ...
Jak wiadomo budowa dróg ekspresowych i autostrad przyczynia się do spadku ofiar śmiertelnych, po przez wyeliminowanie kolizyjności. Nie dziwią więc huraoptymistyczne artykuły takie jak tu:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?&id_news=31274&strona=6

"Autostradą jeździmy już od roku i na A1 nie doszło jeszcze do ani jednego wypadku śmiertelnego. Bezpieczeństwo wzrosło też na biegnącej równolegle drodze krajowej nr 1."

Niestety radość trochę psują kolejne akapity:

"Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku doszło do 70 wypadków, w których zginęło 16 osób, a rany odniosły 104. To wszystko w czasie, kiedy ogólna liczba wypadków w województwie pomorskim wzrosła, według wstępnych danych, o ok. 3 proc."

Przecież brak wypadków na drodze nr. 1 oznacza, że na innych bezpieczeństwo spadło i to bardzo! Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
Może przez dość wysokie opłaty za autostrade ruch przeniósł się bardziej na drogi lokalne? Może po zjezdzie z autostrady kierowcy zapominają, że już się skończyła? W każdym razie masakra na drogach trwa nadal.

No i na zakończenie "optymistycznie":
"A opłaty, ustalane przez Ministerstwo Infrastruktury, rosną. 5 stycznia wprowadzono odpłatność na odcinku Swarożyn - Nowe Marzy - wcześniej ten fragment był bezpłatny. Obecnie za przejazd z Rusocina do Swarożyna płacimy, tak jak dotychczas 3,50 zł, a za przejazd całą A1 - 12,50.

Wraz z końcem czerwca ceny mają wzrosnąć. Do jakiej wysokości, na razie nie wiadomo, ale maksymalna cena może wynieść 17,50 za przejechanie 90-kilometrowego odcinka autostrady."