Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
sobota, 31 października 2009
Ostatnia droga... na cmentarz

Co roku jest to samo. Tabuny kierowców, którzy akurat teraz wyruszają w drogę. Tworzy sie mieszanka wybuchowa nerwów przy szukaniu miejsca do parkowania, niedoświadczonych kierowców, którzy ponaglani przez rodzinę będą chcieli udowodnić, że też sobie świetnie radzą na drogach, "miszczów" prostej, którym się wydaje, że droga jest tylko dla nich, a reszta niech spada na pobocze.

Co roku policja będzie próbowała ogarnąć ten chaos akcją "Znicz" i znowu dla kilkunastu osób będzie to ostatnia droga.

Na przykład dla pana przechodzącego na przejściu, którego rozjechał jadący na sygnale radiowóz:

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7206670,Radiowoz_na_pasach_zabil_mieszkanca_Gryfowa_Slaskiego.html

Dzielnym szeryfom zapomniało się, że włączenie sygnałów, to nie licencja na zabijanie i kodeks drogowy nakłada na nich zachowanie szczególnej ostrożności.

Jednak i kierowcy nie są dłużni policji:

http://miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,7207694,Pod_cmentarzem_kierowca_potracil_policjanta_drogowki.html

Ja jak co roku zostaję w domu. Cmentarze odwiedziłem tydzień temu, kiedy na nich była cisza i warunki do zadumy.

poniedziałek, 26 października 2009
Wrocław ssie!

Nie jest dobrze. Nie było mnie raptem trzy lata, a to co się dzieje obecnie na wrocławskich drogach zaczyna nie przerażać. Przede wszystkim przejazdy na czerwonym świetle. I to nie chodzi o przeskakiwanie na żółtym czy późnoróżowym, ale na palącym się kilka sekund świetle czerwonym. Czterech takich kierowców w czasie mojej krótkiej przejażdzki, to zdecydowanie za dużo. Do tego trzeba dodać dwóch kierowców wyprzedzajcych na przejściu dla pieszych (kolumna jadąca w dość zaludnionym miejscu 60 km/h to było dla nich za wolno), oraz dwóch skręcających w prawo na ruchliwym skrzyżowaniu z lewego pasa przed innymi samochodami, aby obraz był pełny. A to niestety jest porażka. Jeszcze kilka lat temu jeździło się po Wrocławiu powoli, ze względu na występujące korki, ale dość przewidywalnie.

Jak to wygląda w statystyce? O ile w wojewódzwie dolnośląskim zanotowano spadek liczby wypadków w roku 2008 w porównaniu do 2007, to stwierdzono wzrost liczby zabitych. A to niestety oznacza, że kierowcy jeżdzą coraz niebezpieczniej.

Panowie! Jest źle!

piątek, 23 października 2009
Małe Bum! Post scriptum.

Ponieważ byłem na Bielanach załatwić kilka spraw, udało się zrobić zdjęcie oznakowania.

w lewo

We Wrocławiu jest to dość często stosowany układ, więc wszelkie sierotki powinny uważać.

środa, 21 października 2009
Likwidacja szkody, hehe

Przyjechał pan likwidator. Popatrzył i wycenił. Uszkodzoną nową oponę (jeszcze z paskami kolorowymi) oraz naprawę lakierowanej obręczy aluminiowej wycenił na 411 zł. Opona będzie kosztować jakieś 365 zł, więc na lakiernika mam 45 zł. A co z zawieszeniem? No pan stwierdził, że niby mam 3 lata. Nic to. Trzeba więc sie udać na warsztat i zabrać faktury jak się nie da po dobroci.

wtorek, 20 października 2009
Małe bum!

Można ględzić o bezpieczeństwie, ale wystarczy jeden zaspany kierowca i problem gotowy. Ot, zwykły wyjazd, który od typowego różni się tym, że tam można tam w lewo skręcać z dwóch pasów:

http://www.zumi.pl/namapie.html?&loc=wroc%B3%B1w&Submit=Szukaj&long=16.959176&lat=51.047502&type=2&scale=1b&svActive=false

Wygodne rozwiązanie, bo tam większość osób wraca do miasta skręcając właśnie w lewo i pułapka dla sierotek, które bardziej skomplikowane skrzyżowania oglądają w telewizji.

Skręcam sobie więc z tego prawego pasa w lewo jak strzałki pozwalają, a tu pani na lewym stwierdzila, że pojedzie sobie jednak na prawy od razu.  Udało mi się uniknąć jakiejś większej kolizji, ale nie starczyło miejsca i kołem najechałem na krawężnik. Na razie mam więc oponę do wymiany i do naprawy obręcz. Co będzie dalej się okaże jak przyjedzie rzeczoznawca. Jest zimno i mokro, ale przecież trzeba sprawdzić, czy nic się nie stało z zawieszeniem, więc go przypilnuję.

Ciekawe jak będzie wyglądała batalia z ubezpieczycielem.

wtorek, 13 października 2009
Łapanka

Dzisiaj byłem świadkiem dość ciekawej łapanki. Dwie panie (bynajmniej nie w strojach cywilnych) rozstawiły swoją maszynernię do drenażu kieszeni w dość interesujący sposób. Radar ukryty był za murowaną barierką mostku. Tam na małym krzesełku marzła jedna gniewna dziewoja. Druga w pełnym rynsztunku zatrzymała radiowóz 200 metrów dalej na parkingu i tam kasowała równo jak leci. Że sposób skuteczny, niech świadczy fakt, że mimo CB i ostrzegania światłami, panie miały pełną obsadę klientów jak jechałem i w jedna i w drugą stronę.

ps. Przyjmuję przeprosiny pana, który najpierw mnie obtrąbił, że zwolniłem tak jak należy w terenie zabudowanym, a poźniej było mu głupio.

czwartek, 01 października 2009
Dziwny taryfikator

Nowa nowelizacja prawa o ruchu drogowym trafila do Trybunału Konstytucyjnego. Zgłoszonych jest wiele zatrzeżeń, ale mnie najbardziej zastanowiają mandaty za przekroczenie prędkości. Wyglądają one tak:

W terenie zabudowanym (przekroczenie o):

10 do 20 km/h - 150 zł
20 do 30 km/h - 300 zł
30 od 40 km/h - 400 zł
40 do 50 km/h - 600 zł
>50 km/h - 700 zł.

Po za terenem zabudowanym:

10 do 20 km/h - 200 zł
20 do 30 km/h - 300 zł
30 od 40 km/h - 400 zł
40 do 50 km/h - 700 zł
>50 km/h - 900 zł.

Tak! Z jakiegoś powodu ustawodawca uznał, że to samo przekroczenie prędkości po za terenem zabudowanym jest bardziej niebezpieczne niż tam gdzie chodzą ludzie i można natknąć tu i ówdzie na rowerzystów. A może wytłumaczenie jest prostsze? W końcu kierowcy w mieście zachowują się w miarę poprawnie, więc dochody z tytułu mandatów i tak będą mniejsze, to trzeba sobie je powetować łapiąc kierowców na trasie? Czy ja już linkowałem film z Misia? A, tak!