Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
niedziela, 31 października 2010
Życie moderatora jest nudne

Ale czasem trafiaja się tacy ludzie, że od razu jest wesoło.

Otóż jedna pani była w typie "zawsze mam racje, a reszta niech spada", bardzo się zdziwiła, że w naszym PoRD jest przepis, który zabrania pieszemu wchodzić przez auto, nawet na przejściu dla pieszych. Ponieważ raczyłem podać odpowiednie paragrafy to się dowiedziałem, że:

"Tiges zycze nam wszystkim zeby cie ktos jak najszybciej unieszkodliwil, bo ktos taki jak ty jest zagrozeniem dla ogolnego bezpieczenstwa."

"I tu sie z toba zgadzam. To oczywiste. Nikt normalny nie dal by komus takiemu jak ty prawka ani za jazde ani za teorie. Predzej by szympansa wyszkolil i dal mu prawko, bo ten by sie przynajmniej trzymal tego co go nauczono."

itd, itp...

Więc od tej pory jestem straszym piratem rozjeżdżającym dzieci i staruszki, tylko dlatego, że czasem zaglądam do PoRD.

Straszne jest to, że u nas rocznie ginie 407 osob przez "wtargniecie przed nadjeżdżający pojazd". Ilu z nich uważało, że mają prawo wejść?

Przy okazji przypominam wpis o pieszych na pasach.

sobota, 30 października 2010
Chwalę się

Dzisiaj są moje imieniny, więc sobie pomyślałem, że w ramach prezentu się pochwalę.

Zaczynając swój blog nawet nie przypuszczałem, że stanie się ona najpopularniejszym blogiem na "gazecie". Chciałbym więc podziękować swoim czytelnikom, którzy wytrwali ze mną. Z drugiej strony cieszy także pozycja bloga Mejsona, choć pewnie on chciałby inną tematykę swoich wpisów niż jazda z 24 punktami na karku (no już ma chyba mniej).

Jeszcze raz dziękuję i mam nadzieję, że będę miał wiele ciekawych wpisów.

Ranking blogów

14:10, tiges_wiz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 28 października 2010
Kolizja Mejsona - akt III, poszkodowany

Mistrz suspensu by się nie powstydził, ale do rzeczy. Mejson ma kolejne wiadomości:

"Dostałem pismo z WRD KPP powiadamiające mnie o skierowaniu do sądu wniosku o ukaranie... motocyklisty w związku z kolizją. Otrzymałem możliwość występowania w procesie jako oskarżyciel posiłkowy w sprawie, w której będę występował w roli... poszkodowanego.

Zgłupiałem kompletnie.

Odmówiłem wszak przyjęcia mandatu, byłem przesłuchiwany w charakterze podejrzanego o popełnienie wykroczenia, a teraz zostałem poszkodowanym?

Czyżby policja po zapoznaniu się z pisemnymi wyjaśnieniami nas obu uznała jednak, iż to nie ja ponoszę winę za kolizję?

A może po prostu policjant wypisujący powiadomienie zamienił strony procesu?

Pojechałem na komisariat by rozwiać wątpliwości, by nie dowiedzieć się przypadkiem dopiero na sali sądowej, że jednak powinienem stanąć po drugiej stronie...


Na komisariacie wyjaśniono mi, że policja skierowała do sądu dwa wnioski - przeciwko nam obu i będą toczyły się dwa odrębne postępowania, bo według policji obaj przyczyniliśmy się do kolizji.


Ciąg dalszy na pewno nastąpi..."

piątek, 22 października 2010
Kolizja Mejsona - akt II

"Byłem dzisiaj przesłuchiwany na komisariacie w charakterze podejrzanego.
Postawiono mi zarzut "spowodowania zagrożenia w ruchu drogowym przez niezachowanie szczególnej ostrożności podczas zmiany kierunku jazdy". Ani słowa o wyprzedzaniu na skrzyżowaniu czy ograniczeniu prędkości.

Miałem możliwość pisemnego wyjaśnienia, co uczyniłem.


Następny wezwanie będzie z sądu.

Tym razem będę oskarżonym..."

Cóż, sprawa jest rozwojowa. Co na to przepisy?

2. Kierujący pojazdem jest obowiązany przy wyprzedzaniu zachować szczególną ostrożność, a zwłaszcza bezpieczny odstęp od wyprzedzanego pojazdu lub uczestnika ruchu. W razie wyprzedzania pojazdu jednośladowego lub kolumny pieszych odstęp ten nie może być mniejszy niż 1 m.

czyli, przy skręcie tez trzeba zachować ostrożność, ale jak widać przy wyprzedzaniu bardziej.

7. Zabrania się wyprzedzania pojazdu silnikowego jadącego po jezdni:
- na skrzyżowaniu, z wyjątkiem skrzyżowania o ruchu okrężnym lub na którym ruch jest kierowany.

3. Kierującemu pojazdem zabrania się:
- wyprzedzania pojazdu na przejściu dla pieszych i bezpośrednio przed nim, z wyjątkiem przejścia, na którym ruch jest kierowany;

nawet punktowo motocyklista jest "lepszy"

no i zostaje art. 4
Art. 4. Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.

czwartek, 07 października 2010
Kolizja Mejsona - akt I

"Mimo szoku jaki przeżyłem widząc człowieka koziołkującego mi przed maską sytuacja wydawała się klarowna - skręcałem na skrzyżowaniu a motocyklista mnie wyprzedzał w miejscu niedozwolonym.

Zdziwiłem się mocno, gdy zapytał, czy napiszę mu oświadczenie.

Uważa, że sygnalizowałem za późno zamiar skrętu i totalnie go zaskoczyłem.
Musieliśmy wezwać policję, która też w pierwszej chwili wydawała się nie mieć wątpliwości.
Te się pojawiły gdy motocyklista wysiadł z radiowozu po złożeniu zeznań.
Policjant oświadczył, że motocyklista może mieć rację - skrzyżowanie było nieoznakowane a ja podobno nie zasygnalizowałem skrętu.
Nie upewniłem się, czy nie zajadę komuś drogi i na dodatek skręciłem ścinając wjazd na skrzyżowanie.

Odpowiedziałem, że zawsze sygnalizuję, manewr był planowy, nie był owocem nagłej zmiany decyzji. W lusterko zerkam regularnie, upewniając się, że sznur pojazdów podąża za mną niezmiennie.

Że motocyklista mógł wyskoczyć nagle z martwej strefy lusterek a obecność skrzyżowania nawet bez oznakowania dostrzeże tam każdy, kto jadąc pierwszy raz stosuje się do ograniczeń prędkości.
Ten pechowy motocyklista zresztą niedaleko tego skrzyżowania mieszkał...
I że na skrzyżowaniu, przed przejściem dla pieszych nie powinno go w ogóle być.

Zaproponowano mi mandat i 6 pkt karnych za spowodowanie kolizji...


Tym razem odmówiłem - rozprawa w moim rodzinnym mieście.


Na tym kończy się Akt Pierwszy tej sztuki..."


Komentarze

środa, 06 października 2010
Motocykle są wszędzie

Co przejedzie pierwszy, jeżeli na skrzyżowaniu jest pojazd szunowy, uprzywilejowany i cieżarówka? Oczywiście motocyklista.

Ten kawał z brodą czasem bywa dość prawdziwy. Spokojna jazda 30 km/h. Skręt w lewo i no właśnie:

Mejson twierdzi, że kierunowskaz był włączony i nawet na chwilę zerknął w lusterko i nic to nie dało. W tej kolizji na szczęście nikt nie ucierpiał. Nie znam też finału, ale to dobry pretekst, aby uczulić motocyklistów, żeby nie zaskakiwali kierowców, a kierowców, żeby patrzyli w lusterka. Tylko wtedy nie będzie dochodzić do takich sytuacji.