Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
wtorek, 16 października 2012
Znak pojęcie magiczne*

Był sobie zjazd z autostrady.

Zjazd był dość ostry, był znak ograniczający do 50 km/h. Jednak tak się zdarzyło, że w krótkim czasie było tam kilka wypadków z ciężarówkami. Przyjechała policja i stwierdziła:

Na feralnym zakręcie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km na godz. - I gdyby kierowcy jechali zgodnie z przepisami, to nic by się nie działo. Poza tym na jednym z tirów, który wypadł z drogi został nieprawidłowo rozmieszczony ładunek na naczepie i to też miało ujemny wpływ na bezpieczeństwo - mówi Józef Klimczewski, naczelnik poznańskiej drogówki.

Diagnoza dość jasna. Kierowcy ciężarówek jadą za szybko, więc mają tam problem.

Za to znakolodzy już mają rozwiązanie problemu!

- Żeby zapobiec dalszym wypadkom, zdecydowaliśmy się jeszcze bardziej ograniczyć prędkość - do 30 km na godz. Dodatkowo ustawimy też znak: "Uwaga, wypadki!" - zapowiada Alina Cieślak. 

Teraz to już nikt tam nie wypadnie! O to postara się znak! Cóż, kierowcy nie przestrzegali 50-tki, pewnie zaczną przestrzegać 30-tki. Gratuluje poczucia humoru i dobrego samopoczucia. 

* - pojęcie wymyślone przez Emesa-nju

poniedziałek, 01 października 2012
Fotoradary ITD - wreszcie porządek i zasadność!

Autorem tego wpisu jest emes-nju.

Jadę sobie jedną z DK i wjeżdżam w teren zabudowany. (Powiedzmy, że te luźno rozrzucone chałupy, to faktycznie powód do zwolnienia prawie o połowę). Jako znany pirat i morderca, zwalniam do ok. 50 km/h i sunę niespiesznie. 

Po ok. 300 m "zabudowy" z przejściem dla pieszych z ostrzeżeniem o dzieciach, widzę całkiem nowy znak informujący o kontroli prędkości na odcinku 600 m (jeżdżę ta droga często - znak ma nie więcej niż 2 tygodnie). Sęk w tym, że w tym miejscu zabudowa urywa się, a zaczyna się... ok. 600 m sadów. "Zabudowanych" oczywiście. Po przejechaniu tych, zgodnie z zapewnieniami waaadzy nadzwyczaj niebezpiecznych 600 m wśród zieleni, znowu wjeżdżam w teren luźno zabudowany i znowu mijam przejście dla pieszych z ostrzeżeniem o dzieciach. 

Jak ITD przejmowało fotoradary od policji, to wszystkie nowe punkty pomiaru miały być w miejscach niebezpiecznych... Czy sad rozdzielający dwa przysiółki jest niebezpieczniejszy niż dwa przejścia dla pieszych opatrzone dodatkowo znakami A-17? 

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że nie o bezpieczeństwo chodzi, a o zwykły reket? Szczerze powiedziawszy jestem głęboko zawiedziony, bo CHCIAŁEM wierzyć, że ITD zracjonalizuje sprawę fotoradarów... 

Próbowałem zrobić zdjęcie, ale niewiele na nim widać:


Pierwsze przejście z dziećmi minąłem jakieś 200 m wcześniej. Na zdjęciu widać, że zaraz za zabudową po prawej zaczynają się niskie zarośla - to są sady (na zdjęciu nie widać, ale są po obydwu stronach jezdni). Dalsza część tego "miasta" zaczyna się za łukiem drogi. Kolejne przejście jakoby często nawiedzane przez dzieci znajduje się za tym łukiem. Sady widać na TYM zdjęciu, dokładnie w centrum obrazu (tak - to JEST teren zabudowany). Jechałem "od dołu" - moje zdjęcie zrobione jest jakieś 100 m od rozpoczęcia się sadów. Na górze zdjęcia widać przejście dla pieszych, którego pomiar prędkości już nie obejmuje (dojeżdżając do skrzyżowania z przejściem, w lusterku widzi się znak informujący o pomiarze prędkości dla jadących w przeciwnym kierunku). 

>> Dyskusja na forum