Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
czwartek, 07 października 2010
Kolizja Mejsona - akt I

"Mimo szoku jaki przeżyłem widząc człowieka koziołkującego mi przed maską sytuacja wydawała się klarowna - skręcałem na skrzyżowaniu a motocyklista mnie wyprzedzał w miejscu niedozwolonym.

Zdziwiłem się mocno, gdy zapytał, czy napiszę mu oświadczenie.

Uważa, że sygnalizowałem za późno zamiar skrętu i totalnie go zaskoczyłem.
Musieliśmy wezwać policję, która też w pierwszej chwili wydawała się nie mieć wątpliwości.
Te się pojawiły gdy motocyklista wysiadł z radiowozu po złożeniu zeznań.
Policjant oświadczył, że motocyklista może mieć rację - skrzyżowanie było nieoznakowane a ja podobno nie zasygnalizowałem skrętu.
Nie upewniłem się, czy nie zajadę komuś drogi i na dodatek skręciłem ścinając wjazd na skrzyżowanie.

Odpowiedziałem, że zawsze sygnalizuję, manewr był planowy, nie był owocem nagłej zmiany decyzji. W lusterko zerkam regularnie, upewniając się, że sznur pojazdów podąża za mną niezmiennie.

Że motocyklista mógł wyskoczyć nagle z martwej strefy lusterek a obecność skrzyżowania nawet bez oznakowania dostrzeże tam każdy, kto jadąc pierwszy raz stosuje się do ograniczeń prędkości.
Ten pechowy motocyklista zresztą niedaleko tego skrzyżowania mieszkał...
I że na skrzyżowaniu, przed przejściem dla pieszych nie powinno go w ogóle być.

Zaproponowano mi mandat i 6 pkt karnych za spowodowanie kolizji...


Tym razem odmówiłem - rozprawa w moim rodzinnym mieście.


Na tym kończy się Akt Pierwszy tej sztuki..."


Komentarze

środa, 06 października 2010
Motocykle są wszędzie

Co przejedzie pierwszy, jeżeli na skrzyżowaniu jest pojazd szunowy, uprzywilejowany i cieżarówka? Oczywiście motocyklista.

Ten kawał z brodą czasem bywa dość prawdziwy. Spokojna jazda 30 km/h. Skręt w lewo i no właśnie:

Mejson twierdzi, że kierunowskaz był włączony i nawet na chwilę zerknął w lusterko i nic to nie dało. W tej kolizji na szczęście nikt nie ucierpiał. Nie znam też finału, ale to dobry pretekst, aby uczulić motocyklistów, żeby nie zaskakiwali kierowców, a kierowców, żeby patrzyli w lusterka. Tylko wtedy nie będzie dochodzić do takich sytuacji.

środa, 15 września 2010
Jeden nie dostosował, drugi wymusił, a trzeci?

Mejson wyprodukował kolejny bardzo ciekawy film i pewym skrzyżowaniu. Kto to jest ten trzeci, to dowiecie się z filmu.

"Jeśli jakieś skrzyżowanie od początku budzi ciarki i poczucie zagrożenia to coś w nim musi być nie tak.
Widoczność na główną w lewo na kilkadziesiąt metrów, w prawo na sto-dwieście.
Miasto, więc ograniczenie prędkości do 50 km/godz.
Żadnego ostrzeżenia dla jadących główną drogą poza widocznym lustrem - ale to ostrzeżenie widoczne tylko dla tych z wyobraźnią.
Pozostali jadą "normalnie" - droga gładka, więc jak nie ma korka...


Niepokoiło mnie to miejsce od dawna, praktycznie od początku gdy musiałem na nie wyjeżdżać z podporządkowanej strony.
I wiele razy zastanawiałem się, co by było gdyby silnik mi zgasł w połowie wyjazdu, albo z lewej ktoś sunąłby setką?
Często otwieram szyby, ściszam radio i ... rzucam monetą."


 

środa, 08 września 2010
Rzeczywistość urzędnicza

Ot sprawa jest prosta. Droga ma 3 i pół metra szerokości. Ledwo mieszczą sie osobowe, a wystarczy jedna ciężarówka i jest problem.

Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

Jak twierdzą ludzie tam mieszkający:

"Zmierzyłem tę drogę metrówką. Własnym oczom nie wierzyłem, ale ma tylko 3,5 metra."


Jednak urzędnicy wiedzą lepiej:
"Na pewno nie ma 3,5 metra szerokości. Może mieć 4,5 do 5 metrów - przekonuje Ireneusz Słoma"

Co ciekawe, także udało się rozwiązać problem:
"Dla bezpieczeństwa wprowadziliśmy tam ograniczenie prędkości. Jeśli ktoś się do niego stosuje, może się bez problemu minąć z drugim autem."

No proszę jak łatwo tam poprawić bezpieczeństwo! Wystarczy znak i wszystko jest pięknie, a że droga za wąska (o, przepraszam podobno ma od 4,5 do 5 metrów), to już nie problem zarządcy. Po takim artykule się zastranawiam, czy w tym kraju coś się zmieni? A panu staroście (pisownia  zamierzona) proponuje jeszcze tam postawić fotoradar! Wtedy to dopiero będzie bezpiecznie.
środa, 25 sierpnia 2010
Brak asfaltu

Wiele widziałem na naszych drogach przez te 17 lat co mam prawo jazdy, ale z czys takim spotkałem się pierwszy raz. Jadę drogą powiatową w nocy i nagle... nie ma asfaltu. Po prostu. Doły jak po przejechaniu przez drogę batalionu czołgów.

Mocno zdziwiony jadę dalej i 200 km dalej (tym razem za Namysłowem) na innej drodze nie ma asfaltu. WTF? UFO porwało? Mało sobie zębów nie wybiłem. Za trzecim razem już brak asfaltu był oznaczony znakiem 40 i nierówna droga. Teraz brak asfaltu to po prostu nierówna droga. Gratuluje!

poniedziałek, 19 lipca 2010
Pieszy na pasach

Sponsorem dzisiejszej notki jest ten wpis:

http://wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,8151311,Policjant_potracil_na_pasach__ale_winny_jest_pieszy.html

Sprawa wygląda tak: pieszy przechodzi przez przejście z wysepką, wpada pod samochód (w tym wypadku policyjny). Biegli ocenili, że wina pieszego.

Nie mam zamiaru oceniać tej sytuacji, ale moją uwagę zwrócił komentarz pewnej pani:

"Przede wszystkim dlatego, że przeczy zasadom, które wpaja się nam od dzieciństwa: że pieszy na pasach ma bezwzględne pierwszeństwo, i to kierowca musi zachować szczególną ostrożność i taką prędkość, aby zapanować nad pojazdem."

Otóż droga pani! Jak mawiał poeta "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb!". Wyłażenie pod samochód (nawet jak ma się zielone światło), to skrajna głupota. Cmentarze są pełne tych co mieli pierwszeństwo.

A tu zielonego światła nie było, a jak jest wysepka to każde przejście jest traktowane jako osobne. Tak drodzy piesi. Wyjście pod samochód w takim miejscu to klasyczne wtargnięcie. Nie jesteście już na przejściu. Efekt jest taki, że miejsca które mają wam zapewnić bezpieczeństwo, są po prostu niebezpieczne. Często też was znak zasłania. A co mówią przepisy?

art.13.
8. Jeżeli przejście dla pieszych wyznaczone jest na drodze dwujezdniowej, przejście na każdej jezdni uważa się za przejście odrębne. Przepis ten stosuje się odpowiednio do przejścia dla pieszych w miejscu, w którym ruch pojazdów jest rozdzielony wysepką lub za pomocą innych urządzeń na jezdni.

Art. 14. Zabrania się:

wchodzenia na jezdnię:

  1. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,


Teraz kierowca:
Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.

2. Kierujący pojazdem, który skręca w drogę poprzeczną, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pieszemu przechodzącemu na skrzyżowaniu przez jezdnię drogi, na którą wjeżdża.

I tu ciekawa sprawa. Przy skręcaniu nie ma nic o przejściu! Wystarczy, że pieszy przechodzi! Więc pan kierowca powinien się zatrzymać. Dodatkowo ja w takich sytuacjach (chociaż wiem, że przejścia są oddzielne) zatrzymuje się puszczając pieszych, bo przez głupawą kampanię, piesi uważają, że mają prawo się rozbijać o samochody. Drodzy kierowcy! Lepiej się zatrzymać i puścić pieszego, niż zdenerwowany pieszy miałby wyjść komuś pod koła (zatrzymywanie się przed przejściami na dwu- trójjezniowej drodze to temat na odrębny wpis).

Wyroku nie komentuje. Moim zdaniem jednak pieszy był tu bardziej winny. Zasłonił go znak, było ciemno i wyszedł wierząc, że kierowca go widział. Nie widział.

poniedziałek, 05 lipca 2010
Czy wy nas macie za idiotów
(tak, tak)

Ten cytat z Kazika jest tu nieprzypadkowo. Właśnie przeczytałem, jak to w Częstochowie poprawia się bezpieczeństwo fotoradarem.

Ma to być odpowiedź na postulaty społeczeństwa. Nie wiem czemu mi się to kojarzy z kabaretem Potem:

- Czego chcesz Dżepetto?
- Ja? Nic, ale społeczeństwo się domaga!

I wcale tu podobno nie chodzi o kasę! Fotoradar to nie ma być maszynka do zarabiania pieniędzy. Poważnie tak mówią, tylko że:

Tylko że: "Jednym z warunków przystąpienia do przetargu było osiągnięcie wpływów z zapłaconych mandatów minimum 100 tys. zł"

Ciekawe co się stanie jak wpływy będą niższe? I ciekawe czy tez zapis nie spowoduje, że o ustawieniu fotoradaru zadecyduje czynnik ekonomiczny (a to zapomniane 30 w szczerym polu itp.), a nie czynnik prewencyjny.

Po za jakaś formą strajku włoskiego, nie widzę odpowiedzi na tą patologię jaką jest zarabianie na fotoradarach, a nie dbanie o prawdziwe bezpieczeństwo.

Ciekawe czy ci pazerni radni zauważyli też, że zmienia się prawo:

"Fotoradar ma służyć poprawie bezpieczeństwa na drodze, a nie napychaniu kas samorządów - do takiego wniosku doszli posłowie z sejmowej Komisji Infrastruktury i przyjęli projekt nowelizacji ustawy o ruchu drogowym zakładający, że właściciele wszystkich fotoradarów na ustawienie ich przy drodze będą musieli mieć zgodę generalnego inspektora transportu drogowego. Do tego niezbędna będzie opinia policji, która potwierdzi, że we wskazanym miejscu w istocie względy bezpieczeństwa wymagają ustawienia fotoradaru. "
czwartek, 24 czerwca 2010
Farciarz cd.
Ponieważ stwierdziłem, że wymiana przewodu hamulcowego i odpowietrzenie hamulców leży w moich możliwościach (no co, w końcu między innymi skończyłem technikum samochodowe), to obejrzałem sobie dokładnie co się stało.

Podejrzewałem, że osłona popękała ze starości, ale to okazało się nieprawdą. Przewody są w niezłym stanie. Po prostu ostatni mechanik tak złożył plastikowy błotnik, że dotykał do przewodu i go w końcu przeciął.

Ciekawe jakbym gdzieś przydzwonił, to jaka była by przyczyna tego wypadku? Niedostosowanie prędkości?
12:33, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
piątek, 18 czerwca 2010
Farciarz
Typowy gęsty ruch miejski. Pan z podporządkowanej wymyślił sobie wjechać na lewy pas od razu nie patrząc czy na lewym pasie nic akurat nie jedzie. Jechałem ja.

Po hamulcach i... po chwili skończyło się ciśnienie i pedał wpadł w podłogę. Zatrzymałem się resztkami cisnienia, recznym i silnikiem.

Diagnoza: pęknięty przewód hamulcowy w prawym tylnym kole.

Wiara w hamulce innych może się źle skończyć. Ja o małego jestem wychowywany wg. zasady: jedź tak (odstęp, odpowiednia predkosc, hamowanie silnikiem, reagowanie z wyprzedzeniem), jakby hamulce mialy sie za chwile zepsuc i do tej pory to działa. O czym przekonał się ten farciarz. 
wtorek, 25 maja 2010
Uspokojenie ruchu

Mejson.e nakręcił kolejny krótki film:

Wyjeżdżając z Puław drogą wojewódzką w stronę Kazimierza Dolnego napotkałem interesujący sposób na zwiększenie bezpieczeństwa.
Nowa, gładka nawierzchnia, zamiast zwykłych progów spowalniających zastosowano dłuższe odcinki od najazdu do zjazdu.
Na środku zamiast pancernych krawężników czy barier zastosowano łagodnie uniesione wysepki.
Można ustawić tempomat na dopuszczalną prędkość i płynąć spokojnie...

Ale skoro w sobotę ok. szóstej rano spotkałem kogoś jadącego wolniej niż z dopuszczalną prędkością na tym odcinku, to jak sytuacja wygląda przy normalnym ruchu albo w godzinach szczytu?


Wszak to droga tranzytowa a nie środek osiedla.


Jak wyprzedza się na niej traktor albo omija zepsuty pojazd?


Zapraszam na uspokajającą przejażdżkę.

piątek, 14 maja 2010
Zawodowi bandyci drogowi

Mejson ustawił swój blog pod adresem mejson.blox.pl/html.
Przy okazji warto zobaczyć jak jeżdża zawodowi kierowcy. Wydawałoby się, że powinni mieć więcej umiejętności i odpowiedzialności za bezpieczeńśtwo drogowe. Cóż, chyba wszyscy najlepsi jeżdzą po Wielkiej Brytanii.

sobota, 08 maja 2010
50+50 to to samo co 100 w ścianę?

Na forum co jakiś czas pojawia się takie porównanie. Ci co nie spali na fizyce oczywiście próbowali tłumaczyć, że tak nie jest, ale często argumenty nie trafiały co do niektórych.

Spreawa jest prosta. 3 prawo dynamiki mówi nam, że ciało A działa na ciało B z taką samą siłą jak ciało B na A. Wiec samochód działa na mur z taką samą siłą jak mur na samochód. Wniosek z tego powinien być taki, że samochód uderzający w ścianę z prędkością 100 km/h odpowiada wypadkowi dwóm samochodom jadącym naprzeciwko siebie z prędkością 100 km/h.

Aby uzyskać zniszczenia odpowiadające uderzeniu dwóch aut jadących na przeciwko 50 km/h, trzeba uderzyć w mur z prędkością 50 km/h.

Teraz mógłbym przerowadzić odpowiedni dowód wyliczeniowy, ale ponieważ matematyk i fizyka nie jest mocną stroną obecnych maturzystów, to lepiej popatrzeć co wyszło Pogromcom mitów. W końcu 1 obraz to 1000 słów.

(film znalazł t-tk)

czwartek, 06 maja 2010
Always red? Co za idiotyzm!

Wydawało mi się, że nie można na drodze nic głupiego więcej wymyślić i się jednak pomyliłem. Tym razem wymyślono światła "always red" (nie wiem dlaczego nazwane all red). Działa to w ten sposób, że świeci się cały czas czerwone i przed autem dopiero zielone. Sprawdzałem jak to działa i nie było dobrze. Kierowcy przyzwyczajeni do tego, że im się zaświeci zielone, nie zwalniali za bardzo. Problem się zaczynał, jak się jednak zielone nie zapalało i kilka razy doszło do dość ostrego hamowania. Raz nawet tir musiał uciec na lewy pas, aby nie wjechać w bagażnik autu z przodu.

Miałem wrażenie, że doświadczenie nauczy drogowców, że to zły pomysł, ale zaraza się rozpowszechnia. Tym razem we Wrocławiu.

A skuteczne wyegzekwowanie prędkości jest także do zrealizowania! Wystarczy ustawić światła na zielone. Czerwone powinno się zapalać po zmierzeniu przekroczonej prędkości. Działa to bardzo dobrze. Szybko uczy kierowców, że jazda z prędkością dozwoloną się opłaca, nie obniża to później płynności ruchu i nie powoduje zjawiska cofającej się fali i nie powoduje coraz gorszej reakcji na światło czerwone.

Czy ktoś tam zacznie myśleć?

 

niedziela, 02 maja 2010
A może mała zmiana malowania linii ciągłych?

Typowe malowanie skrzyżowania wygląda tak:

podwójna ciągła

O ile linia ciągła dla pojazdów jadących do skrzyżowania jest jak najbardziej konieczna, to dlaczego ci co przejechali krzyżowkę nie mogą wyprzedzać? Szczególnie byłoby to przydatne w miejscach gdzie występuje wiele maszym rolniczych,

Moja propozycja wygląda tak:

po zmianach

Podobnie sprawa wygląda na wyściu z zakrętów. W wielu miejscach jest bardzo dobra widoczność, a i tak się nie stosuje lini jednostronie przekraczalnej. Wielu kierowców zaczyna wyprzedzać w takich miejscach, co może spowodować zaskoczenie kierowcy, który czeka do miejsca gdzie wyprzedzanie jest dozwolone przez wymalowanie linii. Poprawić bezpieczeństwo można nie tylko szykanami.

czwartek, 29 kwietnia 2010
Mejsona rok jazdy zgodnej z przepisami

Mejson założył blog. Założył ponieważ nazbierał 24 punkty i teraz będzie musiał uważać. Jeszcze bardziej niż dotychczas.

Pierwszy wpis znajduje się na stronie http://rokniebezpiecznegozycia.blogkierowcy.pl/2010/04/28/do-trzech-razy-sztuka/. Tam też wyjaśnienie skąd ich tyle się wzieło.

No cóż, powodzenia!

Tagi: mejson
15:28, tiges_wiz , MejsonTV
Link Komentarze (6) »
środa, 28 kwietnia 2010
Siła spokoju

Mejson zamieścił nowy film, więc warto go pokazać. Tym razem o cierpliwości i sile spokoju:

sobota, 24 kwietnia 2010
Doskonały świat, odcinek 1: Porąbane oznakowanie

Oprócz Prawa o Ruchu Drogowym jest jeszcze Rozporządzenie o znakach drogowych. Stoi w nim między innymi:

27. 1. Znak B-33 "ograniczenie prędkości" oznacza zakaz przekraczania prędkości określonej na znaku liczbą kilometrów na godzinę. Dopuszczalna prędkość określona na znaku obowiązuje, z zastrzeżeniem ust. 4 i § 32, do miejsca:

1) wprowadzenia innej dopuszczalnej prędkości znakiem B-33 lub B-43,

2) umieszczenia znaku D-40 oznaczającego początek strefy zamieszkania,

3) umieszczenia znaków oznaczających odpowiednio początek lub koniec obszaru zabudowanego, o których mowa w § 58 ust. 3 i w § 114 ust. 1 pkt 1 i 2.

Ponieważ i znakolodzy o tym nie wiedzą bardzo często, to stawiają niedbale oznakowanie. Nie raz chciałem nagrać coś takiego, ale uprzedził mnie Mejson.

wtorek, 20 kwietnia 2010
Nosił wilk razy kilka...

Film ze spotkania z policją:

Taka przyjemność może kosztować 500 zł i 10 punktów karnych. Mam jednak trochę wątpliwości. O ile najechanie na podwójną ciągłą jest bezsprzeczne, to wyprzedzanie na skrzyżowaniu już nie. Mając taki zapis z kamery można spróbować ocenić sytuację. Samo przejeżdżanie obok pojazdu miało miejsce zdecydowanie przed skrzyżowaniem. Powrót na swój pas mógł już się zakończyć w jego obrębie.

Ciekawe, że policjant zdecydowanie widział tą sytuację lepiej niż kamera zamontowana w samochodzie.

Moim zdaniem manewr był niepotrzebny i interwencja wskazana. Sam Mejson się nie wybiela:

"Nie byłem zaskoczony pojawieniem się ciągłej. Zaskoczony byłem nagłą zmianą tempa octavii i postanowiłem ją przeskoczyć. Linię ciągłą naruszyłem świadomie i nie mam zamiaru tutaj się wybielać."

Zmiana tempa skody pewnie wynikała z tego, że kierowca ten zauważył nieoznakowany radiowóz.

"Czy natomiast wprowadziłem zagrożenie bezpieczeństwa powinien określić właśnie człowiek - policjant - a nie maszyna jak fotoradar czy komputer. Werdykt był taki a nie inny i nie zamierzam go podważać. Ale poddać Waszej ocenie chyba mogę?"

Dlatego też ja uważam, że zastosowane środek karny w postaci mandatu 500 zł jest za wysoki. Wszelkie wątpliwości powinny były zostać rozstrzygnięte na korzyść kierowcy, nawet jeżeli są niewielkie. Pewnie 200 zł i 5 punktów karnych odniosło by taki sam skutek wychowawczy.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010
Bezmyślna jazda

W cieniu wielkiej tragedii, zdarzają się małe pojedyncze tragedie na drogach. W serwisie www.poboczem.pl znalazłem ciekawy film, który przedstawia pewne zachowania na drogach. Mimo, że powstał przy współpracy z KP WRD w Warszawie czy Krajowym Centrum BRD, to odbiega trochę od wymowy "prędkość zabija", jak to zwykle ma miejsce z podobnych publikacjach. Odważono się na przykład stwierdzić, że jednak bardziej brawura i zwykła ludzka głupota.

sobota, 06 marca 2010
Najgorsi kierowcy, suplement

Już pisałem co sądzę o nauczycielach drogowych. Post wywołał sporo kontrowersji, ale też i pozytywnych komentarzy. Mejsonowi udało się nagrać takiego kierowcę. Film właściwie nie wymaga komentarza. Szkoda, że taka chamska i agresywna jazda jest rzadko zauważana przez policję.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7