Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
piątek, 14 sierpnia 2009
Pijani rowerzyści i policja

Pijani rowerzyści są łatwym celem dla policji, a sądy zaczynają wymierzać już kary bezwglęgnego więzienia, co rzadko się nawet praktykuje w przypadku kierowców.

http://wyborcza.pl/1,75478,3123637.html

Według tego artykułu okazuje się, że w więzieniach jest nawet więcej rowerzystów niż kierowców:

http://www.dziennik.krakow.pl/Artykul.100+M5397a8bbe98.0.html

Na forum Automobil, bassooner opowiada swoje mrożące krew w żyłach spotkanie ze stróżami prawa.

"Było to dwa miechy temu nazad. Wracałem sobie z pracy rowerkiem - to znaczy z pracy to ja wracam pociągiem, ale po przyjeździe w połowie drogi z dworca, do mojego domu mieszka moja mama, u której zostawiam rower - więc biorę go, wsiadam i jadę.

Była północ, a ja wypiłem sobie browarka jeszcze w Poznaniu, około 22.00. Jadę. Ulice i chodniki puste, a ja jechałem chodnikiem, bo zawsze jeżdżę  chodnikiem. Więc jadę, przejeżdżam przez pasy aby dalej jechać chodnikiem i widzę kątem oka, z daleka jadący samochód. Jakieś 300 - 400 metrów. ale nic, jadę i myślę sobie, że coś wolno jechał - typowa prędkość patrolującego radiowozu. Jak pojechałem za winkiel, to słyszę, że przyśpieszył. Myślę sobie - suki jak nic, trzeba zwiewać. no to zwiewam. Trochę prosto, od razu w lewy zakręt, i jeszcze raz w lewy. Okolica domków jednorodzinnych, spokojna i uśpiona. Ale oni z piskiem za mną, na całego. No i mnie dorwali. Oczywiście nie wyglądało jakbym uciekał, bo stanąłem od razu po zauważeniu "kogutów" i usłyszeniu, tego charakterystycznego dźwięku włączonej, i wyłączonej syreny. Młody gościu jak wyskoczył z tej całej Kia cee'd to od razu chciał mnie chyba zabić, bo już się za kaburę łapał. i a to: a dlaczego pan tak szybko jechał?!! a dlaczego chodnikiem?!! a dlaczego bez świateł?!!

Ja, że zawszę tak jeżdżę i koniec. No nic no to dmuchamy - mówi pan policjant. Wysiadła pani policjantka i dawaj mi alkomat. Dmucham - to akurat potrafię no i wynik 0,13. Mówię do nich:
"- łe no to spoko - w normie.
A on: "nie, nie - na alkomacie x2."

No i rozmowa od razu się inaczej zaczęła. "poprosimy na tylne siedzenie", "czy ma pan prawo jazdy - bo oczywiście pan je traci" itd...

Ja na to "czy mogę zadzwonić do domu, bo widzę że sprawa rozwojowa i żonę trzeba
zawiadomić"

Oni, że "nie, nie" ale za chwilę "niech pan zadzwoni do domu, żeby ktoś po pojazd (rower) przyszedł"
Ja na to, że "jak to? ja dalej poprowadzę"
Oni: "nie, nie - nie może pan"
Na to ja: "to klops... zostawię go tutaj i niech se stoi, a w ogóle to popsuty macie ten alkomat, bo ja jedno piwo wypiłem i to ok 20 godziny im gadam."
Oni, że te urządzenia się nie mylą - i tak dalej się przekomarzamy. On sprawdza coś w kompie, i gdzieś dzwoni, baba policjantka pyta mi się ile i kiedy coś wypiłem, a ja siedzę na tylnej kanapie. Radiowóz stoi, cały czas na kogutach, w tej spokojnej okolicy, firanki się uchylają, bo pewnie jakiegoś gangsta złapali.

No i mi gadają, że popełniłem wykroczenie i tracę prawko. Ja im na to, że się nie zgadzam i jedziemy na krew. No i tutaj im ćwieka zabiłem, bo raz, że wiedzieli, że mam mało i na krwi może nie wykazać i dwa, że nie wiadomo co z rowerem zrobić.

Ale nic dzwonią po drugi radiowóz. Przyjechał po 5- 10 minutach - VW transporter - też oczywiście na kogutach, które rozświetlały całą tą spokojną okolicę. Firanki w oknach zaczęły się jakby bardziej poruszać. Mieszkańcy pomyśleli, że to jednak poważna sprawa: dwa radiowozy i rower - może gościu chciał staranować tym rowerem jakiś dom, albo w przypływie rozpaczy wjechać pod pędzącego tira, a ten chcąc go wyminąć na pewno wjechał by dom. Albo może, że jakiś gangster dla niepoznaki porusza się rowerem, a nie czarną beemą? W każdym razie sprawa wyglądała na poważną, bo zaangażowane w moje zatrzymanie były duże siły policyjne. Może nawet wszystkie z mojego małego miasteczka.

Na szczęście goście, którzy przyjechali mieli ciut więcej oleju w głowie i nie pałali zemstą, do rowerzysty terrorysty.

"Ile pan wypił?" - pyta mi się ten co przyjechał.
"Jednego browara... ok 20.00" - mówię.

Coś tam pogadali, we czwórkę

No i gościu mówi do mnie "panie Sławomirze - dalej niech pan poprowadzi, na krwi pewnie już nic nie wykaże"

Widziałem smutną twarz tego z Kia cee'd, co to chciał mnie skuć, obezwładnić i zamknąć na czterdzieści osiem, i kiedy już dalej prowadziłem, on wciąż jechał wolniutko za mną, eskortując mnie prawie pod sam dom, by w końcu powiedzieć, zrównawszy się ze mną i otwierając szybę: "mam nadzieję, że więcej się już nie spotkamy"

Jego oczy wyrażały dezaprobatę dla mojego, niecnego czynu, a patrzył na mnie jak na wielokrotnego, seryjnego zabójcę, a i ja też po części się tak czułem widząc te jego smutne oczęta.

No nic - nikogo nie przywiózł na komisariat, nikogo nie obezwładnił ani nie wystrzelił, ani jednego pocisku, uniemożliwiając mi ucieczkę po pustych chodnikach około północy poprzez przestrzelenie mi nogi w kostce.

Dzień później wracałem tą samą baną, a w banie jak to w banie - dwóch prało jednego po ryju, a stróżki krwi płynęły małymi strumyczkami na zakrętach z prawej na lewą."

czwartek, 13 sierpnia 2009
Jak stracić prawo jazdy w 10 sekund?

Tym razem Mejsonowi udało się "ustrzelić" kierowcę, który spokojnie za ten manewr straciłby prawo jazdy:

niedziela, 09 sierpnia 2009
Droga 94 koło Marcinkowic, droga śmierci.

Kolejny wypadek na prostej drodze w tym samym miejscu:
maps.google.pl/?ie=UTF8&ll=50.99296,17.216177&spn=0.015181,0.045447&t=h&z=15&lci=com.panoramio.all
Droga prosta, bez niespodzianek i teraz tam stanie 5 krzyż pewnie.
Kierowca golfa wjechal pod tira

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6907668,Wypadek_na_Dolnym_Slasku__Golf_zderzyl_sie_z_tirem.html?skad=rss

To jest wlasnie miejsce gdzie przydałby sie fotoradar. Kierowcy jeżdza tu
czasem ponad 160 km/h. Nie ma ich wielu, ale łatwo popelnić błąd w ocenie
odległości. Wtedy są trupy.

Tylko po co? Jak można ustawić radar zaraz przed tablicą "koniec terenu zabudowanego" i kosić kasę?


wypadek na drodze 94

piątek, 17 lipca 2009
Droga magiczna

Tym razem film w mojej reżyserii. Akcja może niezbyt wartka, ale i tak lepsza od dowolnej telenoweli wenezuelskiej. Sprawa jest prosta. W jedną stronę droga jest bezpieczna i można jechać 90 km/h, a w drugą nagle się okazuje, że dochodzą jakieś tajemnicze czynniki i można już jechać tylko 70 km/h. Być może ktoś te tajemnicze czynniki zauważy. Jednym słowem klasyka z oznakowania naszych dróg. Mam nadzieję, że warto choć muzyki posłuchać. Ciekawe czy ktoś skojarzy motyw.

Wolno znaczy bezpiecznie

Mejson mnie strasznie rozpieszcza i co chwila podrzuca ciekawe wideo. Powoli blog bardziej sie staje blogiem Mejsona, a nie moim. Tym razem film pokazujący kierowcę powoli wyjeżdzającego z drogi podporządkowanej.

niedziela, 12 lipca 2009
Progi w szczerym polu

Nie wiem co urzędnicy mieli na myśli, ale jak ktoś uważa, że nie można postawić progów zwalniających w szczerym polu, to okazuje się, że można. No cóż, rzeczywistość przerasta fikcje:

A teraz film Mejsona:

Jakby ktoś szukał to jest to tu:

droga

piątek, 05 czerwca 2009
Remanent

Witam!

Chwilowo zawieszam bloga, ponieważ najpierw się przeprowadzam, a później wyjezdżam na wakacje w głuszę (przynajmniej taki jest plan). Wrócę jednak wypoczęty, więc notki będą się napewno pojawiać.

10:49, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 26 maja 2009
Tak powinien wyglądać program Uwaga! Pirat!

Produkcję TVN-u oglądam od czasu do czasu, jak akurat na nią trafię i niestety jest coraz bardziej nudna. Rozumiem, że prędkość to jest to na co chcą zwrócić uwagę autorzy programu, ale chyba to nie jest najważniejszy problem naszych dróg. Że jednak można wyłapać prawdziwych piratów niech świadczy inny program, gdzie pokazane są zdjęcia z mobilnego centrum monitoringu. Proszę nie regulować monitorów, to się dzieje w Polsce.

 

Film znalazł Habudzik.

czwartek, 21 maja 2009
(Nie)bezpieczne wysepki i ciężarówki

Ostatnio na drogach krajowych pojawiły się wysepki-azyle dla pieszych. Na ile one są bezpieczne, to widać po połamanych słupkach na ich krańcach. Takie zwężenie może być także bardzo niebezpieczne dla cieżarówek. Mejsonowi odało się nagrać interesujący film. Jest to teren niezabudowany bez ograniczeń dodatkowych prędkości. Ostatnia ciężarowka jedzie około 80 km/h. Tym razem obyło się bez ofiar. Tym razem...

 

 

wtorek, 19 maja 2009
Stacje diagnostyczne

Analizując stan bezpieczeństwa wiele razy wkazywałem na znaczącą rolę stacji diagnostycznych. Uważałem, że jest źle, bo przeglądy przechodzą auta z niesprawnym oświetleniem, spawane z kilku itp. Na Interii ukazał się wywiad z Jackiem Kościelniakiem, w którym można się przekonać jak bardzo jest źle. Raport NIK dotyczył stacji diagnostycznych:

"Jak może pan podsumować ten raport?

- Jest druzgocący. Wykazał indolencję samorządów lokalnych, które powinny sprawować nadzór nad stacjami diagnostycznymi dopuszczającymi pojazdy do ruchu drogowego. Tak naprawdę to wykazał brak nadzoru starostów nad tymi stacjami w wielu powiatach.

W 30 procentach badanych powiatów starości nadawali diagnostom uprawnienia z naruszeniem prawa. A ci "nielegalni" diagności podstemplowali dowody rejestracyjne tysiącom pojazdów.

Wiadomo również, że wiele dopuszczeń do ruchu jest uzyskiwanych za "łapówkę". Co jest o tyle łatwiejsze, że, jak wykazała kontrola, wielu starostów z jakichś powodów nie chce odbierać uprawnień diagnostom, którzy złamali prawo przy badaniach technicznych.

- Jakie są przyczyny takiego katastrofalnego stanu rzeczy?

- Po pierwsze, jest to niedbałość lub niemoc organów nadzoru. Wielu starostów nie kwapi się do wykonywania swoich służbowych obowiązków. Po drugie, w tej chwili sprowadzanie samochodów to intratny biznes i to całe wrakowisko, które przychodzi do nas z Zachodu, trzeba po remoncie szybko zarejestrować i przystosować do jazdy po polskich drogach. Jak się okazuje, spora część z tych samochodów nie powinna zostać dopuszczona do ruchu. A jednak zostaje.

- Czy jest jakiś sposób na ukaranie nieuczciwych starostów?

- Nasz raport jest jawny. Trafił wraz z listą starostów powiatów, w których przeprowadzono kontrolę, do prezydenta, premiera, do odpowiednich ministerstw, do Sejmu i Senatu, gdzie może zostać podjęta inicjatywa legislacyjna. Raport nasz został przekazany również policji i CBA, które mogą prowadzić dalsze działania prawne i wyciągnąć konsekwencje z popełnionych przestępstw."

Całość znajduje się pod tym linkiem.

piątek, 15 maja 2009
Próba morderstwa

Tak napisałem sobie o pieszych, ale dziś miała miejsce sytuacja, która mnie wręcz zmroziła. Otóż jedna mama w miejscu gdzie nie było przejścia dla pieszych i dodatkowych ograniczeń wystawiła z premedydacją wózek z dzieckiem na ulice, aby zatrzymać samochody. Zrobiła to w taki sposób, że nie odbyło się bez ostrego hamowania.

Do tej pory nie wiem, co ona w ten sposób chciała osiągnąć? Może nie lubi swojego dziecka, bo to wyglądało jak próba morderstwa. Całe szczęście, że kierowcy zachowali się jak należy.

środa, 13 maja 2009
Czym skorupka za młodu nasiąknie

Edek40 znalazł cytat z kampanii przeznaczonej dla pieszych:

"- Na 219 pieszych ofiar wypadków, ponad 47 proc. to były osoby w wieku 41-65 lat, a prawie 30 proc. to były osoby powyżej 65. roku życia. Dzieci to na szczęście pojedyncze przypadki, od lat są edukowane w szkołach, w domach, przez media. Dorośli zbyt często myślą, że w ruchu są świętymi krowami i nic im się nie stanie - podkreślił Tarapacz."

Fizyka jest niestety nieubłagana. Przed autem znajduje się strefa śmierci, której wielkość zależy od czasu reakcji kierowcy oraz czasu zadziałania układu hamulcowego czy kierowniczego. Przy 50 km/h wynosi ona od 13 (dla młodego człowieka z dobrym refleksem, spodziewającego się niebezpieństwa, 1s=0.3s czas reakcji+0.7s rozpoczęcie hamowania lub skręcania) do 20 metrów (w przydadku zmęczenia, nocy, złych warunków i podeszłego wieku). W tym czasie auto nie zmienia kierunku i prędkości. Do tego oczywoście trzeba jeszcze dodać drogę hamowania (ta rośnie z kwadratem prędkości). O tym musi wiedzieć także pieszy. Z fizyką się nie wygra.

Przy okazji przypomniała mi się scena. Czerwone światło, stoi dziadek z wnukiem (wnuk ma okolo jakieś 6-7 lat). Dziadek zaczyna ciągnąć dziecko przez jezdnię, ten się zapiera i dostaje klapsa. Właściwie nie trzeba komentować.

Na koniec prosta zagadka. Jadą dwa auta. Jedno 60 km/h, drugie go wyprzedza z prędkością 120 km/h. Kiedy się wyrównały w poprzek wyjechała ciężarówka. Kierowcy zaczęli hamowanie i ten jedący 60 km/h zatrzymał sie tuż przed ciężarówką. Z jaką prędkością uderzył w przeszkodę kierowca jadący 120 km/h?

09:41, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
sobota, 09 maja 2009
Kierunkowskazy, czyli wiem gdzie jadę

 

 

Tym razem Mejson wziął na cel używanie kierunkowskazów (a właściwie ich nie używanie). Jak sam napisał:

"W pierwszej scence laweta jechała środkowym pasem przez kilka minut z włączonym prawym kierunkowskazem (w YouTube mało widoczne) siejąc pewne zamieszanie wśród chcących ją wyprzedzić.

W drugiej skoda nie tylko przecięła ciągłą rozbiegówki i wskoczyła od razu na lewy pas drogi szybkiego ruchu, ale na dodatek zrobiła to bez użycia lewego kierunkowskazu.

W trzeciej kierujący citroenem uznał, że jedno mignięcie w zupełności wystarczy do zasygnalizowania zmiany pasa.

Czwarta scena to omijanie przez focusa autobusu bez użycia kierunkowskazu w czasie gdy go wyprzedzałem.

Ostatnia scena to przykład jednego z najbardziej denerwujących manewrów - zatrzymania bez podania "przyczyny" - prawy migacz sygnalizuje zamiar skrętu lub zatrzymania, lewy skrętu a brak migacza z reguły oznacza zatrzymanie spowodowane sytuacją na drodze - pojawieniem się przeszkody itp.
Tutaj natomiast pani w peugeocie postanowiła skręcić w lewo sądząc, że wszyscy wiedzą, co zamierza...
"

piątek, 08 maja 2009
Straż M(W)iejska

Formacja ta budzi wiele negatywnych uczuć. Zazwyczaj kojaży się ich z lotnymi brygadami na babcie handlujące marchewką. Od jakiegoś czasu mogą też sprawdzać prędkość i odholowywać źle zaparkowane pojazdy.

Właśnie dzisiejszy wpis dotyczy odholowania pewnego peugeota. Stałem sobie grzecznie na przystanku, w okolicach którego stały zaparkowane dwa auta w miejscu niedozwolonym. Peugeot jakies 30 metrów przed przystankiem, w miejscu gdzie chodnik ma 5 metrów szerokości zasłonięty filarem. Z drugiej strony bezpośrenio za przystankiem stał w poprzek mercedes w wersji coupe. Chodnik w tym miejscu mie był już taki szeroki i duża limuzyna zastawiła go całkowicie. Oczywiście dzielni strażnicy zajęli się peugeotem, a zostawili mercedesa. Nie odpowiedzieli na pytanie, czemu mercedesa nie zabierają, a ja nie wnikałem, bo przyjechał autobus. Być może źle ich oceniam, ale dobrego wrażenia znowu nie zostawili po sobie.

wtorek, 05 maja 2009
Małe święto - 10 000 odwiedzin

Dziasiaj właśnie 10 000. osoba odwiedziła mój blog. Od początku miałem zamiar umieszczać dość często wpis i nawet po czterech miesiącach udaje mi się dodać 2-3 notki w tygodniu. Spora w tym zasługa Mejsona, który zgodził się abym zamieszczał jego filmy.

Tematyka bezpieczeństwa ruchu drogowego nie jest łatwym zajęciem, ponieważ główne problemy ciagle pozostają te same. Przez te kilka miesięcy stan dróg nie uległ poprawie, także kierowcy jeżdzą jak zawsze. Jedyny plus to znakolodzy, którzy doszli do wniosku, że jednak zdecydowanie przesadzili i mają zamiar pościągać trochę znaków. Pożyjemy, zobaczymy.

Tagi: statystyka
09:16, tiges_wiz
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 kwietnia 2009
Podatek ekologiczny?

Temat już poruszałem, ale dziś mniej o podatku, ale więcej o samochodach.

Tak naprawdę jest to historia pewnego chodnika. Został on wyremontowany, położono nową kostkę. Parkuja tam też samochody. Po dwóch dniach na chodniczku pojawiły się czarne plamy z oleju. Obecnie chodnik tam gdzie kierowcy parkują jest czarny. Przy czym zazwyczaj nie ma tam 20 letnich polonezów czy maluchów, ale dość nowe pojazdy.

Świadczy to o kilku sprawach. Przede wszystkim i niedziałającym systemie kontroli technicznej pojazdów. Póki przegląd można załatwić za przysłowiową flaszkę, póty będą jeździć na drogach cieknące i oślepiające auta. Druga sprawa to pewnie brak pięniędzy na naprawę. Jeżeli właściciel nie jest w stanie utrzymać spokojnie rodziny, to auto zejdzie na dalszy plan. Jeździ? I wystarczy.

I w takiej sytuacji planowany jest podatek ekologoczny, czyli kolejne obciążenie dla kierowcy. Zamiast wydać te 3000 na naprawę samochodu, trzeba będzie je oddać państwu. A cieknące silniki? Łyse opony? Popsute oświetlenie? A kto się tym będzie przejmował. Dzięki nowej opłacie będzie ekologiczniej!

 

czwartek, 23 kwietnia 2009
Po moim trupie!

Według statystyk policyjnych w większości wypadków, jest winna nadmierna prędkość. Tym czasem wiele niebezpiecznych sytuacji wynika z innego powodu. W dzisiejszym filmie widać kierowcę, który poczuł się urazony, że ktoś go wyprzedza i zaczął przyspieszać. Jest to bandyckie zachowanie, które może się skończyć bardzo poważnie. Czy wtedy też przeczytamy w raporcie policyjnym, że winna była nadmierna prędkość?

 

 

środa, 22 kwietnia 2009
Polonez, czyli pozdrowienia dla Elwooda

Dzisiejszym wpisem chciałbym pozdrowić Elwooda. Człowieka, który jak meteor to pojawia się i znika. Jest to wielki miłośnik lotnictwa, szczególnie tego z okresu II wojny światowej. Jest także wielkim znawcą i miłośnikiem polskiej motoryzacji pod postacią poloneza. Jakiś czas temu popełnił kilka tekstów, które chcę tu podlinkować, aby nie zginęły w czeluściach internetu:

FSO Poldas

"Ten tekst po prostu musiał powstać. To była tylko kwestia czasu. W odpowiedzi na szerokie społeczne zapotrzebowanie, w dzisiejszym odcinku „Elwood Blues przedstawia:” pojawia się to, na co wszyscy czekaliście od samego początku, a Schmeisser z YoYeczkiem i Doktorem zbierają już kasę na linkę holowniczą. Uwaga, panienki, teraz tylko coś dla prawdziwych maczo; jaja ze stali required. Elwood nie bierze na siebie odpowiedzialności za spustoszenia psychiczne jakie mogą wyniknąć po lekturze tego tekstu. Dzieci mogą czytać jedynie za zgodą i pod opieką dorosłych. NIE PRÓBUJCIE TEGO W DOMU. Elwood jest profesjonalistą. Kurdelebele, zaczynamy!!!"

Polecam całość!

Z mniej samochochodowych tekstów, to warto przeczytać o P.11:

"Ogólnie o ludziach którzy za pomocą P.11 (o tych z P.7 nie wiem nawet co powiedzieć) atakowali niemieckie kolumny pancerne pod Toruniem czy Łodzią za pomocą dwóch kaemów 7,9 mm można powiedzieć szaleńcy. Można też bohaterowie. Ja skłaniam się ku tej drugiej opcji."

lub o radzieckiej myśli technicznej w postaci bombowca TB-3:

"Jak powszechnie wiadomo, geneza samolotu TB-3 sięga bitwy pod Grunwaldem, gdzie Rusini zamierzali wprowadzić go jako swoją Wunderwaffe w razie draki i efektownym dzwonem wykończyć faszystowski sztab z Ulrichem na czele. Tak się jednak nie stało. Problemy techniczne, a szczególnie brak wykwalifikowanych kaskaderów o poważnych zaburzeniach emocjonalnych i niespłaconych kredytach u czeczeńskiej mafii pokrzyżował te ambitne plany. Ciągle przeciągające się protesty ekologów i środowisk związanych  z ruchem obrony życia pilota poczętego spowodowały, że dopiero w 1928 oblatano prototyp, który był co prawda dwusilnikowy a nie cztero jak TB-3, ale był kryzys, i dlatego na początek nazwano go skromnie TB-1. Za samolot całkowitą odpowiedzialność ponosiło biuro konstrukcyjne Tupolewa, i tam proszę kierować ewentualne skargi i pogróżki."

Pozdrowionka i odezwij się czasem ;).

21:07, tiges_wiz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 kwietnia 2009
Moc i moment obrotowy - część 2

Do napisania tego wpisu skłoniła mnie dyskusja, w jaką się wdałem z jednym człowiekiem, który stwierdził, że w dieslu trzeba zmieniać biegi w okolicach 3000 obrotów, ponieważ wtedy jak obroty spadną, to mamy największy moment obrotowy na silniku, a więc na kołach. Raz już poruszyłem ten problem, ale widocznie nie wszystko tam jest jasne.

Nie trafiło do niego twierdzenie, że największa siła na kołach jest wtedy, jak silnik ma największą moc. Nie rozumiał dlaczego niższy bieg*moment obrotowy przy obrotach mocy maksymalnej da większą siłę na kołach niż wyższy bieg i maksymalny moment obrotowy. Sprawdźmy więc jak to wygląda:

Mamy jakiś samochód, który na przełożeniu X ma 100 kW, 4000 obr i 100 km/h

to oznacza, że ma moment obrotowy = (9550*100)/4000 =  238,75 Nm

9550, to liczba bezmiarowa powodująca, że jednostki się zgadzają. Zmienia się, jeżeli chcemy przeliczyć Nm, kGm na kW czy KM. Nie zmienia jednak sensu równania.

Sprawdzę teraz ile wyniesie siła na kołach dla innej pary momentu obrotowego i obrotów, ale dającej taką samą moc. Może 100 kW i 300 Nm? Pamiętając, że moc=moment*obroty obliczymy przy jakich obrotach występuje ten moment:

obroty=(9550*100)/300= 3183,(3)

Od razu widać, że jak ten silnik włożymy w miejsce poprzedniego, to te obroty nie dadzą 100 km/h, tylko około 80 km/h. Potrzebujemy innego przełożenia. Jakiego? Trzeba podzielić 3183.(3)/4000 = 0.7958(3).

Sprawdzę ile po takim zabiegu wyniesie siła na kołach: 300*0.7958(3) = 238,75 Nm

Możemy odwrócić sytuację. Pierwszy silnik włożyć w miejsce drugiego. Aby miały te same prędkości przy obrotach mocy maksymalnej drugiego należy zastosować inne przełożenie w pierwszym, które się będzie równało 4000/3183.(3) =  1.25654. Jezeli teraz pomnożymy to razy 238,75 Nm, to otrzymamy 300 Nm.

Aby wyniki się zgadzały warto użyć kalkulatora z pamięcią, albo arkusza kalkulacyjnego, bo one dobrze zapamiętują liczby niewymierne i rachunki nie będą obciążone błędem zaokrąglenia.

Jeżeli więc to prawda, że ta sama moc wygeneruje tą samą siłę (lub moment obrotowy, jeżeli siła przyłożona jest na jakimś ramieniu), to powinien istnieć pomiędzy nimi jakiś związek. Istnieje i nie jest od trudny do znalezienia:

moc=praca/czas (prawda?)

praca=siła*przesunięcie (prawda?)

siła=masa*przyspieszenie (dalej się zgadza?)

łączymy to:

moc= ((masa*przyspieszenie)*przesunięcie)/czas (mnożymy obie strony równania przez czas)

moc*czas=masa*przyspieszenie*przesunięcie (dzielimy obie strony równania przez przesuniecie)

moc*czas/przesunięcie=masa*przyspieszenie   (zauważmy, że czas/przesunięcie=1/prędkosc, a masa*przyspieszenie=siła)

siła=moc/prędkość

Tak po prostu.

Przy okazji można spróbować wyliczyć przyspieszenie:

przyspieszenie=moc/(masa*prędkość)

Na zakończenie zamieszczam film, który nagrałem z przyspieszania dieslem. Zmiana przy 3000 obr, to nie jest dobry pomysł. Jakość słaba, na oryginale widać wszystko o wiele lepiej, na razie trzeba trochę mi uwieżyć na słowo. Postaram się nagrać coś w dzień.

 

 

 

Tagi: fizyka
10:05, tiges_wiz , Technika
Link Komentarze (8) »
niedziela, 19 kwietnia 2009
Nowy podatek, skok na kasę

Chodzą słuchy, że ma się pojawić nowy podatek ekologiczny zastępujący akcyzę. Ma być płacony co roku. Np. auto starsze niż z 1992 ma kosztować 3000 zł. Podobno w imię ekologii.

Moim zdaniem znowu się okazało, że kierowcy do dojne krowy. Jednak mam nadzieję, że rządzący zachowają na tyle instynktu samozachowawczego, że nie uchwalą tego rozporządzenia. Oczywiście z ich punktu widzenia można sądzić, że Polacy lubią stare samochody i dlatego nie kupują nowych, ale tym razem może się okazać, że poszli za daleko.

ps. ten wpis nie oddaje tego co myslę o tym pomyśle, bo cisną mi się słowa tylko i wyłącznie niecenzuralne i wulgarne.

12:09, tiges_wiz
Link Komentarze (2) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7