Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
czwartek, 16 kwietnia 2009
Kobiety za kierownicą

Sprawa jest drażliwa. W sumie to panie mi specjalnie nie przeszkadzają (bo mi zazwyczaj nic nie przeszkadza). Nawet typowa "baba za kierownicą", która czasem okazuje się po prostu chłopem, nie jest w stanie podnieść mi ciśnienia. Problem się zaczyna, gdy w pobliżu pojawia się "byznesłumen".

Zazwyczaj jedzie w czymś dużym i chce swoim stylem udowodnić, że jest "lepsza" od facetów i niech nikt jej nie podskakuje. Po prostu rywalizacje z pola zawodowego przenosi na drogi. Jeżeli facet jest agresywny, ona będzie jeszcze bardziej agresywna, jeżeli ktoś jedzie szybko, ona pojedzie jeszcze szybciej, jeżeli ktoś skręci do pasa do jazdy prosto w lewo, ona udowodni, że są jeszcze chodniki i pobocza. Zazwyczaj parkuje byle jak i byle gdzie. Poobcierane zderzaki swoje i cudze? Drobiazg. Kierunkowskazy? Po co? Dzieci hasające po aucie? No co im się stanie?

Tylko czy my panowie sami nie wyhodowaliśmy sobie takiego drogowego potwora?

poniedziałek, 13 kwietnia 2009
Wielkanocne akcje

W przypadku świąt dowiadujemy się zazwyczaj dokładnie statystyk policyjnych dotyczących wypadków. Podobnie jest i teraz. Policja z lubością podaje do publiczlicznej wiadomości ile osób zatrzymano nietrzeźwych, a ile zginęło. Mamy więc na razie 1444 osoby nietrzeźwe i 25 zabitych.

Jednak moim zdaniem należy się cieszyć. Polska norma to 15 osób, które zginęły w wypadkach w ciągu dnia. Czyli mamy mały paradoks. Więcej pijanych, ale mniej ofiar. Dlaczego tak się dzieje? Pewnie to niezły temat na pracę naukową.

[edit]

Skończyło się na 35 ofiarach i 2000 osobach nietrzeźwych. W porównianiu z poprzednim rokiem  było o wiele lepiej.

 

piątek, 10 kwietnia 2009
Z drogi chamy, pan jedzie!

Narzekamy na oznakowanie, narzekamy na organizację ruchu, ale czasem trzeba spojrzeć także na siebie. Moim zdaniem jednym z największych problemów naszych dróg jest egoizm i brak przewidywania sytuacji na drodze. Ot, spotka się na przykład pan jadący lewym pasem i nie zjedzie, bo mu wolno. Za nim jedzie kolejny, tym razem mający pretensje do tego z przodu, że jaśnie panu nie ustąpi drogi i zaczyna trąbić i migać światłami. Tworzy się sytuacja niebezpieczna, poziom agresji rośnie, tez z tylu w końcu wyprzedzi i zahamuje specjalnie przed tym co blokował, aby go nauczyć (w sumie nie wiadomo czego) i tak leci kabarecik. A statystyki rosną. Stąd też się bierze blokowanie skrzyżowań, parkowanie gdzie popadnie i tak dalej.

Podobną przyczynę miał moim zdaniem ten wypadek. Kierowca BMW po długim hamowaniu owinął się na słupie, ponieważ drogę mu zajechała ciężarówka. Nie nadmierna prędkość kierowcy BMW, nie zajechanie drogi przez ciężarówkę, a drogowy egoizm. Jeden jadąc sporo za szybko w terenie zabudowanym miał gdzieś innych użytkowników drogi, niech frajerzy się wloką, drugi nie poświęcił tej sekundy aby sprawdzić, czy jednak jakiś inny egoista, nie jedzie za szybko. Co do samej ciężarówki, to być może nie miał odpowiedniej widoczności, ze względu na przebieg drogi czy ładunek, ale wtedy też jazda "na czuja" często kończy się źle. Dla mnie jest to współwina, ze wskazaniem na kierowcę BMW. Jednak nie jest celem tego wpisu udowadniać, kto jest winny a kto nie. Chcę po prostu przypomnieć, że nie jesteśmy sami na drodze, że czasem dobrze jest pomóc, a choćby jak na tym filmie Mejsona:

 

 

środa, 08 kwietnia 2009
Kierowco! Przewidź i dostosuj!

Jak wiadomo PoRD nakłada na kierowcę obowiązek dostosowania, a więc i przewidzenia warunków na drodze. Niedostosowanie prędkości jest workiem, do którego wrzuca się nawet takie przyczyny jak nieprawidłowe wyprzedzanie, nieustąpienie pierwszeństwa czy oblodzona nawierzchnia. Mejson w najnowszym filmie pokazał kilka sytuacji, w którym kierowca może się co najwyżej okazać wróżką.

wtorek, 07 kwietnia 2009
Kochająca mamusia

Czytając takie wiadomości zaczynam się zastanawiać, czy głupota drogowa jest rzeczywiście nieskończona (link).

"Bialscy policjanci zatrzymali do kontroli w miejscowości Międzyrzec Podlaski kierującego samochodem audi. Kierowca auta jechał prawie 170 kilometrów na godzinę - dozwoloną prędkość przekroczył o 79 km. Zdziwienie policjantów było ogromne, kiedy okazało się, że za kierownicą siedzi 14-letni chłopak. Wraz z nieletnim podróżowała jego matka.

Kobieta w pierwszej chwili próbowała tłumaczyć policjantom, że to ona kierowała pojazdem. Swoje tłumaczenia zmieniła, gdy dowiedziała się, że całe zdarzenie zostało zarejestrowane. Nie ukrywała jednak niezadowolenia z policyjnej interwencji, która jej zdaniem była niepotrzebna.

49-latka przekonywała policjantów, że czuwała nad bezpieczeństwem jazdy, a dziecko przecież i tak musi się nauczyć prowadzić samochód."

Nie, żebym był jakiś święty. Sam mając "naśnie" lat jeździłem z ojcem w ustronne miejsca i puste parkingi, gdzie mogłem spokojnie poćwiczyć jazdę, ale mam wrażenie, że tu poziom głupoty tej pani osiągnął już bardzo wysoki poziom. Pamiętam braki w wyszkoleniu, stres aby nie zarysować w końcu nie swojego samochodu i błędy jakie popełniałem. Jednak te błędy groziły co najwyżej polerowaniem zderzaka. Błąd przy 170 km/h tak się nie skończy. Przerażony także jestem zachowaniem tej pani po zatrzymaniu. Kompletny brak poczucia winy i odpowiedzialności.

[edit]

No cóż, 10 minut minęło i mamy kolejnego "kabareciarza":

"Blisko 2,5 promila alkoholu w organizmie miał 22-letni kierowca mazdy, którego policjanci zatrzymali w nocy we Włodawie. We wlewie paliwa auta policjanci znaleźli metalową końcówkę pistoletu służącego do tankowania. Jak się okazało kilkadziesiąt minut wcześniej kierowca tankował benzynę na jednej ze stacji w Chełmie skąd odjechał nie uiszczając opłaty. Teraz czeka go odpowiedzialność karna za kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz niezapłacony rachunek."

To już nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.

poniedziałek, 06 kwietnia 2009
Samochody w przyszłości

Dzisiaj pobawię się szklaną kulą i spróbuje zgadnąć, jak będzie wyglądała motoryzacja w przyszłości. W tej chwili rozwijany jest napęd hybrydowy, elektryczny oraz ogniwa paliwowe na wodór.

Jeżeli chodzi o ten pierwszy, to moim zdaniem jest to bardziej produkt marketingowy niż ekologiczny. Odzyskiwanie energii to dobry pomysł. Sprawdza się jednak w ruchu miejskim, gdzie akumulatory są częściej doładowane. W ruchu pozamiejskim i autostradowym wyniki aut hybrydowych są słabsze (testy ADAC). W końcu silnik musi wieźć dodatkową niepotrzebną w takim wypadku masę.

Auta elektryczne od lat borykają się z problemem akumulatorów. Pojemne i dobre akumulatory są ciężkie, a lekkie mają efekt pamięci. W tej chwili szuka się więc baterii lekkiej, ale długo wytrzymującej. Firma, która coś takiego wymyśli będzie bardzo bogata. Obecne konstrukcje są już w miarę dobre, ale nie na tyle, aby się upowszechniły. Druga sprawa, to kraj w jakim się takie auto używa. W przypadku elektrowni atomowych (np. Francja) emisja CO2 jest niewielka. Jednak w Polsce opartej na elektrowniach węglowych, bardziej ekologicznie jest używać normalnego auta spalinowego.

Wodór to bardzo powszechny pierwiastek. W tej chwili wykorzystywany jest dwojako. Jako "zwykłe" paliwo (BMW hydrogen 7, Mazda RX-8 hydrogen RE) oraz do zasilania ogniwa paliwowego (Honda FCX, Ford FCEV Hybrid). Zaletą takiej konstrukcji jest tylko woda jako efekt uboczny. Niestety jest kilka problemów. Przede wszystkim chodzi tu o kosztowne wytwarzanie takich ogniw. Druga sprawa to problem przechowywania samego wodoru. W końcu docelowo stacja wodorowa miałaby być równie gęsto jak obecne stacje paliwowe. Sam proces tankowania musiałby być też automatyczny.

Dlatego uważam, że przyszłością jednak będą pojazdy elektryczne. Szczególnie jak się zauważy rozwój akumulatorów. jeszcze 15 lat temu używano ciężkich baterii ołowiowych. Obecnie powstają takie auta jak Tesla. Do tego trzeba stworzyć sieć stacji ładujących, które energie czerpałyby z czystych i odnawialnych źródeł. Wtedy naprawdę będzie ekologicznie.

11:31, tiges_wiz , Technika
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 kwietnia 2009
Śmierć na autostradzie

4 osoby zginęły na autostradzie A18 w miejscu gdzie nie było barierki. Kierowca ciężarówki wymyślił siobie zawrócić. Uderzyły w niego bus oraz dwa samochody osobowe. Rodziny ofiar obwiniają za wypadek zarządce drogi czyli GDDKIA. Sam widziałem podobną sytuację. Na autostradzie A1 przez podobną przerwę w barierce próbować zawracać starszy pan w wartburgu.

Zastanawiam się czy faktycznie tylko barierki są w stanie powtrzymać fantazję naszych rodaków, bo przepisy ruchu drogowego i linie ciągłe nie są zbyt dużą przeszkodą. Ktoś pierwszy ten chocholi taniec musi przerwać, bo póki się na drogach nie uspokoi, to pewnie o ograniczenia będą się kolejne pojawiać.

Po wypadku barierka została uzupełniona.

czwartek, 02 kwietnia 2009
Dawcy nerek 2 - statystyka

W poprzednim wpisie podałem statystyki wypadków, w których motocykliści byli sprawdzami wypadków. Wedłóg nich poruszający się na dwóch kółkach nie są takim zagrożeniem jak to by się wydawało obserwując tych najbardziej widocznych bezmyślnych właścicieli jednośladów. Brakowało tam kilku danych, więc staram się nadrobić zaległości.

W 2008 roku było zarejestrowanych 217 000 pojazdów, w tym 158 000 motorowerów. Jest to o 37% więcej niż w roku 2007. Doszło do 1228 wypadków, gdzie w 85% winnym był motocyklista. Nie jest to spora liczba w porównaniu z ogólną, ale jak widać jak już do kolizji dochodzi, to rzadziej z winy kierowcy samochodu osobowego. W 178 zdarzeniak okazało się, że motocyklista był pod wpływem alkoholu. Przypomnę, że wszystkich wypadków na drogach było 49 000.

Wnioski są więc jedne. To nie motocykliści są winni systuacji na drogach, ale z racji osiągów powinni bardziej uważać, bo 85% sprowokowanych wypadków, to bardzo zły wynik.

poniedziałek, 30 marca 2009
Dlaczego Polska nie ma dróg?

Tytuł dzosiejszego wpisu jest tytułem wywiadu z Jackiem Gacparskim. Już raz prezentowałem z nim wywiad, gdzie pan Gacparski przedstawił kulisy stawiania w Polsce znaków drogowych. Tym razem wywiad dotyczy samych dróg.

Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na kilka poruszonych spraw:

"Inna sprawa, że przy braku bezkolizyjnych skrzyżowań jest u nas tych czerwonych świateł bez liku. W mieście co kilkaset metrów. Ponoć niektóre mają z premedytacja spowalniać ruch.

- Owszem, gdy np. kierowca przekracza dopuszczalną prędkość. Nie ukrywam, jestem temu przeciwny. Podobnie zresztą sygnalizacji all-red obecnej np. na "siódemce" czy "dwójce" przy wlotach do miast. To dopiero kuriozum! My, czyli Generalna Dyrekcja, zabroniliśmy stosowania all-red na swoich drogach. Bo proszę sobie wyobrazić - tylko dlatego, że dojeżdża pan do takiego skrzyżowania, włącza się światło czerwone. Tak na wszelki wypadek. Nawet gdy nikogo nie ma w pobliżu - ani innego auta, ani przechodnia - musi się pan zatrzymać. Taka sytuacja jest niezrozumiała dla kierowców. A jak ktoś nie rozumie, to nie respektuje. I jedni stoją na czerwonym, a inni jadą. Raz musiałem uciekać do rowu przed ciężarówką - jej kierowca postanowił zignorować czerwone światło, które mnie zatrzymało. Miejscowi wiedzą, że to pic na wodę i jeżdżą, nie oglądając się na światła."

Takie działanie jest typowym przykładem działania na szkodę oznakowania. Tak jak znaki drogowe z ograniczeniami dostosowanymi dla ciężarówek na mokrej nawierzchni, tak takie światła znieczulaja kierowców, którzy w końcu popełnią błąd uznając, że czerwone znowu jest na wyrost. Takie światła były na drodze krajowej numer 8. Sprawdzę czy jeszcze są.


"Ale u nas wiele rzeczy wychodzi na odwrót. Weźmy to, co się działo na skrzyżowaniach, w których próbowano usprawnić system sterowania ruchem.

- To między innymi przez lewoskręty. W myśl zapisów z tzw. czerwonej książki określającej warunki zarządzania ruchem, jeśli na skrzyżowaniu ponad 20 procent pojazdów skręca w lewo, to trzeba wydzielić dla nich osobny pas i fazę, aby mogły go opuścić bezkolizyjnie. Co to oznacza? Że przepustowość takich skrzyżowań dla jadących na wprost spada o 30-40 procent."

Od razu przypomina mi się sprawa skrzyżowania, na którym były dwa pasy do skrętu w lewo (ponieważ do przodu jeździ mało aut), na którym w ciągu miesiąca cztery razy zmieniono fazy świateł. Zlikwidowano też możliwość skrętu w lewo z pasa środkowego (na jezdnie tójpasmową). Efekt jest taki, że kolejka jest dłuższa, a część kierowców uznaje, że oznakowanie poprzednie było lepsze i skręca w lewo z pasa środkowego. Stworzyło się kolejne miejsce, gdzie kierowcy przestali ufać znakom, a to jest bardzo niedobry objaw, bo nie poprawi bezpieczeństa na drogach.

19:33, tiges_wiz
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 marca 2009
Miejsce parkingowe dla nikogo

Emes-nju znalazł całkiem niezłej urody absurd drogowy, który wygląda tak:

Trzeba przyznać, że malarze linii się postarali. Może ktoś ma pomysł jak tam zgodnie z przepisami wjechać?

piątek, 27 marca 2009
Złodzieje czasu 2 - naprawiamy przód

Ponieważ Mejson wrzucił kolejny film, który nawiązuje do wczorajszego wpisu, więc go zaprezentuje. Tym razem przykład na drogowe buractwo. Trudno taką jazdę nazwać inaczej.

 

 

czwartek, 26 marca 2009
Złodzieje czasu, czyli gdzie naprawić sobie lewy bok

Sponsorem dzisiejszego wpisu jest Mejson. Tym razem zaprezentował film, w którym widać kierowców nie tylko łamiących przepisy (z tego co pamiętam, taka jazda kosztuje 250 zł oraz 5 punktów karnych), ale także nadużywających cierpliwości tych co jadą poprawnie. Przy okazji jest to całkiem dobra miejscówka, aby naprawić sobie lewy bok na koszt innego kierowcy. Z prawego pasa można jechać prosto.

 

 

wtorek, 24 marca 2009
Wypadki 2008 - raport

Jest dostępny pierwszy pobieżny raport na temat wypadków w roku 2008:

W ubiegłym roku miało miejsce 49 054 wypadków drogowych, w których 5 437 osób zginęło, a 62 097 zostało rannych. Policji zgłoszono 381 520 kolizji drogowych.W porównaniu do roku 2007 nastąpił:
- spadek wypadków o 482, tj. o – 1%,
- spadek liczby zabitych o 146 osób, tj. o – 2,6%,
- spadek liczby rannych o 1 127 osób, tj. o – 1,8%,
- spadek zgłoszonych kolizji o 5 414, tj. o – 1,4%.
Czyli jest trochę lepiej. Tak naprawde od 1997 roku mamy wyraźny spadek i w 2007 roku ta tendencja została zatrzymana, a 2008 rok też jej nie potwiedza. Niżej pokazałem to na wykresie. Czarna linia oznacza zaplanowany trend, który został zahamowany:
wypadkizabici
Moim zdaniem oznacza to, że obecne działania są nieskuteczne. Skupienie się policji na nadmiernej prędkości nie jest efektywne, ale niestety nie widać, aby coś się w tej dziedzinie zmieniło. Niestety nawet nieustąpienie pierszeństwa pieszym jest wkładane do wora z prędkością, co wydać na podstawie relacji z tego wypadku. Czy ktoś w Policji jeszcze myśli? Sam jestem zdania, że zmiejszenie liczby zabitych to efekt coraz większego tłoku na drogach. Dzięki temu wiecej zdarzeń jest mniej groźnymi stłuczkami, bo liczba wypadków przestała spadać od 2001 roku. W przyszłym roku moim zdaniem będzie podobnie.
Co zaś się dotyczy efektywności zaostrzonych kar dla pijanych kierowców:
"W 2008 roku, nietrzeźwi użytkownicy dróg uczestniczyli w 6 373 wypadkach drogowych, z czego w 4 979 wypadkach byli zarazem ich sprawcami. W zdarzeniach tych zginęły 603 osoby, a 6 319 osób zostało rannych.

Najliczniejszą grupę nietrzeźwych sprawców wypadków stanowili kierujący pojazdami. Spowodowali oni 3529 wypadków, co w odniesieniu do ogólnej liczby wypadków spowodowanych przez kierujących pojazdami, stanowi 9,2%. W wypadkach tych  427 osób zginęło (11,6%), a 4 976 osób zostało rannych (9,6%).

W 2008 roku, w porównaniu z rokiem 2007 nastąpił wzrost o 9 266 liczby ujawnionych kierujących pojazdami pod wpływem alkoholu (w stanie po użyciu oraz w stanie nietrzeźwości) tj. o 5,8%."

Komentarz będzie krótki - porażka całkowita.

 

niedziela, 22 marca 2009
Pijani i prawo jazdy.

Polski wymiar sprawiedliwości odniósł kolejny sukces. Jak podaje PAP:

"Na 10 lat więzienia i dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych skazał w piątek wrocławski sąd 22-letniego Patryka U., który prowadząc po pijanemu samochód potrącił śmiertelnie pieszego, a dwóch innych ranił."

I niby wszystko jest dobrze, po za tym, że mamy wypadek śmiertelny oraz gościa, który kilka lat spędzi za kratkami, a przecież:

"Sędzia Piotr Siemkowicz uzasadniając wyrok podkreślił, że zachowanie oskarżonego jest tym bardziej naganne, że wcześniej już dwukrotnie był zatrzymywany za jazdę pod wpływem alkoholu. Miał 5- letni zakaz prowadzenia samochodów, a mimo to nadal jeździł po spożyciu alkoholu."

To jest w tym kraju dość typowe. Zatrzymuje się kierowców, z cofniętymi uprawnieniami, którzy znowu jadą pod wpływem alkoholu i co? I nic. Dopiero jak są ofiary, to sąd wkracza z całą surowością. Wcześniej jakoś nie ma możliwości, aby taki kierowca został choć symbolicznie ukarany (kilka tygodni aresztu?). Być może taka symboliczna kara zadziałała by otrzeźwiająco, bo na razie pijani kierowcy są w sumie bezkarni. Nawet wyroki w zawieszeniu nie robią na nich wrażenia.

czwartek, 19 marca 2009
Tolerancja 1 km/h, (p)osły dumają

Na portalu gazeta.pl ukazał się artykuł, w którym senatorowie wymyślili sobie, że trzeba karać już nawet po przekroczeniu prędkości o 1 km/h.

"Senator Marek Trzciński z Komisji Gospodarki Narodowej przekonuje, że nie można karać dopiero po przekroczeniu dozwolonej prędkości o 10 km, jak to proponował Sejm. - To tak, jakbyśmy podnieśli dopuszczalną prędkość o te 10 km na godz. - tłumaczy."

Nigdy nie miałem wysokiego mniemiania i wiedzy tych panów, ale dla mnie jest to już kompromitacja. Czy ci panowie wiedzą, że liczniki nie są dokładne i mają tolerancję? Czy wiedzą, że do danego modelu producent może rekomendować kilka rozmiarów opon? Często obok 185/65 R14 podaje się 195/65 R14, bo 195/60 R14 nie jest popularnym rozmiarem? Te wszystkie różnice dają tolerację większą niż 1 km/h.

Mam nadzieję, że Sejm odrzuci poprawki swoich mniej rozgarniętych kolegów.

środa, 18 marca 2009
Jazda na zderzaku

Nie trzeba przekonywać pewnie większości, że taka jazda jest nie tylko niebezpieczna (nawet jak ktoś ma refleks sprintera, to i tak dochodzi zjawisko cofającej się fali), ale także budząca agresję u innych użytkowników dróg. Jednak dość duża powszechność takiego stylu jazdy, aż się prosi i jakąś głębszą analizę. Mnie przede wszystkim ciekawi na co liczy taki kierowca?

OK. Wiem, że zdarzają się notoryczni lewopasmowcy i czasem i ten z tyłu straci cierpliwość. Jednak większość przypadków z jakimi się spotkałem, była w sytuacjach dość klarownych (korek, wyprzedzanie ciężarówek, zjazd za chwilę w lewo itp). Dlaczego kierowca naraża życie i zdrowie swoje oraz innych, jak i tak nie ma gdzie jechać? W końcu korek nie rozładuje się jak za użyciem czarodziejskiej różdżki.

W krajach ościennych taka jazda jest tępiona, a u nas jakby nie było problemu. Podobnie jak nie ma problemu źle ustawionych świateł.

ps. życie pisze dziwne scenariusze. Od kilka wpisów na blogu pisze o agresywnej jezdzie. Ten wypadek miał miejsce 150 metrów od tablicy Uwaga! Forotadar, na odcinku gdzie obowiązuje 80 km/h. Moje spostrzeżenia dotyczyły właśnie tego fragmentu drogi. Po skutach mam wrażenie, że jechał o wiele szybciej i manewr zrobił nagle. Wykrakałem. Sama szybka jazda nie jest zła, ale kierowca musi być spokojny i skupiony.

wtorek, 17 marca 2009
Agresja na drodze

Jakiś czas temu pisałem o leniwej niedzieli. Zdarzają się jednak takie dni, gdzie jest sytuacja odwrotna. Wydaje się, że bez powodu kierowcy jeżdżą bardzo agresywnie i trąbią na siebie. Ot taka sytuacja z dziś. Dwie panie wymyśliły sobie, że ominą korek i pasem do jazdy prosto wjechały w lewo i sie zatrzymały. Ponieważ na drodze poprzecznej kierowcy ruszyli bardziej dynamicznie (a raczej panie ruszały bardzo leniwie), to kierowczynie zostały na środku skrzyżowania, budząc złość pana w passacie chcącego skręcić w lewo. Pan ten następnie stwierdził, że stracony czas nadrobi jadąc szybko slalomem pomiędzy autami, tyle że zaraz były światła czerwone. Po zapaleniu się zielonego inni kierowcy stwierdzili, że pan w passacie przegina i zaczęli mu utrudniać slalom. Ot, spokojny wtorek.

Co było dalej - nie wiem, bo skręciłem w prawo. Natomiast już na sam koniec czekając na przejściu dla pieszych, zobaczyłem taką sytuację: na drodze poprzecznej auto zawracało, natomiast na przeciwko niego jechał lewym pasem kierowca. Sam, cztery pasy miał wolne. Pan zawracający nie wiem, czy źle ocenił prędkość tego auta, czy liczył na to, że kierowca jadący prosto zmieni pas, ale wyjechał. Pan jadący prosto uznał to za ujmę na honorze i trąbiąc przez 50 metrów i dojeżdżając do zderzaka wyraził swoje niezadowolenie. Jego pas był tylko dla niego i tyle, a że inne wolne, o dawno można było zjechać bardziej na prawo, aby ułatwić manewr innym?

Zacząłem się zastanawiać, czy to nie miało czegoś wspólnego z poprzednią sytuacją.

 

poniedziałek, 16 marca 2009
Dawcy nerek

Motocykliści, to obok rowerzystów druga najbardziej znienawidzona grupa przez kierowców wielośladów. Odpowiadają za wszelkie zło, pojawiają się nagle i powodują wypadki. Przynajmniej mam takie wrażenie, jak czytam posty na moderowanych forach.

Jednak statystyki zdają się mówić coś innego. Pojazd sprawcy:

Samochód osobowy -  29445 wypadków

Rower - 2299 wypadków

Motocykl - 953 wypadków

Motorower - 815 wypadków

Śmierć poniosło 215 motocyklistów. Dla porównania w samochodach osobowych zginęło 2500 osób, a na drogach zabito 1951 pieszych. Nie znalazłem ile wypadków z udziałem motocyklistów było ogółem, ale widać, że nie stanowią oni jakiegoś zagrożenia dla innych, a głównie dla siebie. Skąd więc takie negatywne głosy? Czyżby zazdrość, że ktoś nie musi stać w korkach i bez problemu będzie lepiej przyspieszał od wielu aut?

piątek, 13 marca 2009
Kierowco płać!

Jak podaje Gazeta Prawna:

"Coraz bardziej prawdopodobne jest też, że akcyzę płaconą przy pierwszej rejestracji aut w Polsce zastąpi podatek, którego wysokość będzie zależała od emisji szkodliwych substancji zawartych w spalinach. Wstępne propozycje zakładają również wprowadzenie rocznej opłaty ekologicznej, pobieranej podczas przeglądu technicznego."

Jeżeli, ktoś się zastanawiał, skąd ostatnio tyle akcji "proekologicznych", w których samochody były głównym złem, to właściwie już wiadomo. Dla mnie działania na rzecz ekologii, to obniżki przy zakupie nowego auta jak się zezłomowało stare, być może także ograniczenie wjazdu auto starszych do centrów miast, ale to jest po prostu kolejnych haracz. Czy dzięki temu właściciele starych aut zaczną kupować nowe? Czy jeżdzą starymi dlatego, że lubią, czy ich po prostu na nowe nie stać? Ten haracz jest o tyle sprytny, że każda próba przeciwstawienia się będzie trudna. No bo jak można się buntować przeciwko działaniom w imię ekologii?

czwartek, 12 marca 2009
Cofająca się fala

Jest to miejsce, w którym dochodzi do wielu wypadków. Powstaje głównie przez niefrasobliwość kierowców, którzy nie utrzymują odpowiednich odstępów.

Na początek warto odwiedzić tą stronę:

hamowanie - fala

Można tu ustawić prędkość oraz odstępy. Kiedy pierwszy samochód wciśnie hamulce (zrobi się czerwony), należy wcisnąć przycisk myszki i obserwować co się dzieje.

Na kolejnej stronie, jest bardziej złożona symulacja. Tu można zobaczyć jak na korki i zjawisko cofającej się fali działają różne sytuacje drogowe takie jak wjazd z drogi podporządkowanej, światła itp.

symulacja ruchy drogowego

Dobrze to wytłumaczył Nazimno w wątku na forum Bezpieczeństwo na drodze:

"1. Załóżmy, ze samochody jada z v = 30 m/s ~ 110 km/h

2. Załóżmy, ze odstępy pomiędzy nimi równe są 20 metrów (to i tak wiele jak na Polskie zwyczaje).

3. Załóżmy, ze wszyscy maja czas reakcji 0.5 s ( b. dobry jak u pilota)

4. Załóżmy t=0, gdy pierwszy pojazd zapala swoje "stopy".

Po 0.5 s drugi zapala "stopy", po 1 s trzeci ... i tak dalej. To oznacza, ze zjawisko zapalających się "stopów"
skacze co 0.5 s o odstęp (20 metrów, punkt 2. ), czyli z prędkością 40 m/s. Ponieważ w punkcie (1.) założyliśmy jazdę z prędkością 30 m/s, to oznacza, ze "akcja hamowania" przemieszcza się w kierunku przeciwnym do kierunku jazdy
z prędkością względna 10 m/s czyli 36 km/h. I to jest ta cofająca się fala hamowań.

W tym przykładzie chodziło o wyjaśnienie zjawiska.

W rzeczywistości na autostradzie odbyć się to może niesamowicie szybko, ponieważ odstępy nie są równomierne a i ludzie jada wg widzimisie. I mamy traaaaaaaaacccccccccchhhhhhhh!!!"

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7