Kategorie: Wszystkie | Absurdy drogowe | MejsonTV | Technika
RSS
środa, 11 lutego 2009
Kto zabił Lorda?
Mądra kampania społeczna nie tylko szokuje, ale przede wszystkim zwraca uwagę na problem. Do tej pory w Polsce była, moim zdaniem, jedna przemyślana kampania. Została ona przeprowadzona przez PZU i miała tytuł "Resztę opowiem jak wrócę".

Ale na świecie nie brakuje pomysłów, czego przykładem może być ten film:



(film znalazł Habudzik)

A więc kto zabił Lorda?
09:22, tiges_wiz
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 lutego 2009
A skąd ten znak?

Stan oznakowania naszych dróg wzbudza wiele kontrowersji. niestety nie jest dobrze, ale dlaczego, to być może wytłumaczy wywiad z panem Jackiem Gacparskim, który rozpatruje projekty oznakowania autostrad i dróg ekspresowych. Tu w całości, ale chciałbym zwrócić uwagę na kilka fragmentów.

Wywiad z Jackiem Gacparskim


„Świadomość, że robi to człowiek zza biurka, nie zawsze mając możliwość sprawdzenia, jak to funkcjonuje w praktyce, powoduje pewien dyskomfort. Dochodzi do błędów, które wynikają m.in. z braku wyobraźni. Nie wszystko zresztą można przewidzieć. Projekty powinno się weryfikować możliwie jak najwcześniej, a na pewno przed zbudowaniem i oddaniem drogi do ruchu. Powinno się pokonać ją kilka razy autem osobowym, ciężarowym, przejść na piechotę w dzień i w nocy, w pogodę i w deszcz.”


Jeżeli ktoś się zastanawiał, dlaczego znak zasłania krzak czy słup, czy dlaczego stoi za wzniesieniem, a nie przed nim, to już wie. Projekt jest tworzony na kartce i zostaje zatwierdzony. Znam przypadki z naszego forum, gdzie pytanie i zasadność oznakowania odpowiadano: bo tak zatwierdzono i już.


 „A wtedy stawiamy ograniczenia. To najprostszy najtańszy i najszybszy sposób rozwiązywania drogowych problemów. Nie poprawiamy widoczności na łuku, nie robimy lewoskrętów na skrzyżowaniach, nie robimy kładki dla pieszych... Za to z upodobaniem wbijamy w ziemię kolejne znaki.


Co niestety widać na naszych drogach. Do tego dochodzi jeszcze zaśmiecanie pasa drogowego reklamami i już jest pełny obraz sytuacji.


„A może limity są za surowe? No właśnie: według jakich kryteriów dobiera się u nas ograniczenia prędkości? Co jest punktem odniesienia?

- Samochód ciężarowy jadący po mokrej nawierzchni.”


Wyobraźmy sobie sytuacje, że codziennie rano rozlega się alarm przeciwpożarowy, tak na wszelki wypadek. Jak długo ludzie będą na niego reagować? Tu sytuacja jest podobna. O ile osobiście staram się przestrzegać ograniczeń, to jednak widzę korelację pomiędzy ilością znaków a znieczuleniem na nie. Nie tłumaczę innych kierowców, a staram się zrozumieć zjawisko.

 

„Dlaczego tak wiele drogowskazów dezorientuje kierowców? Wskazują jakieś pipidówki, a pomijają większe miasta?

-Tak, w tej dziedzinie panuje totalny chaos. Przyczyn jest kilka. Raz, że w 2001 r. dla dróg krajowych stworzono odrębny system oznakowania. Wymyślono, że docelowymi miejscowościami kierunkowymi będą tylko te, które leżą na końcu drogi. Nieważne, że mało kto o nich słyszał. Tak oto na drogowskazy trafiły Grzechotki, Dolna Grupa, Jędrzychowie. Powstał twór niespójny z oznakowaniem dróg innych kategorii. Dwa - względy kompetencyjne. Kiedyś była Generalna Dyrekcja Dróg Publicznych, która była odpowiedzialna za wszystkie drogi publiczne. Teraz Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych jest od dróg krajowych, marszałek od wojewódzkich, starosta od powiatowych - wszystko porozdzielane. A powinien być jeden organ zarządzający ruchem i kierować się prostą zasadą: od ogółu do szczegółu, od największej miejscowości do najmniejszej. Trzy - kwestie ambicjonalne. Wystarczy, by ktoś z lokalnych władz uznał za sprawę honoru, by nazwa jego miasta trafiła na drogowskazy. Bo to nobilituje. Więc naciska, gdzie może.”


To już właściwie nie wymaga wiele komentarza. Bałagan kompetencyjny przyczynia się niestety do chaosu i na razie nie widać poprawy. Mama nadzieję, że to jednak się zmieni.

 

poniedziałek, 09 lutego 2009
Moc, moment obrotowy, moc...

Kolejny dyżurny temat. Popularna prasa motoryzacyjna tak zamgliła te w sumie dość proste pojęcia, że co jakiś czas wybucha na forum Auto-moto dyskusja co jest ważniejsze.

Ale zacznijmy od podstaw:

moc=moment obrotowy*obroty

Dochodzi jeszcze liczba bezwymiarowa, która jest różna w zależności od wybranych jednostek (Nm, kGm, kW, KM, lb ftf), ale ona nie ma wpływy na sam wzór. Wniosek jest jeden. Jeżeli dwa silniki mają takie same obroty, to podniesienie momentu obrotowego, podnosi też moc dokładnie o tyle samo. Czyli 2x większy moment przy danych obrotach, to dwa raz większa moc w tym miejscu. Problem w tym, że silniki mają różny zakres obrotów, a dodatkowo skrzynię biegów. Wielu forumowiczów słusznie uważa, że na jednym biegu przyspieszenie najlepsze będzie tam, gdzie jest maksymalny moment obrotowy, tylko że samochody nie mają jednego biegu. I tu wracamy do mocy.

Weźmy dwa auta. Jeden będzie miał 300 Nm i 1000 obrotów, a drugi 100 Nm i 4000 obrotów. Który będzie miał lepsze przyspieszenie chwilowe? Wydawałoby się, że pierwszy, ale w drugim załóżmy przekładnie 4:1, aby wyrównać obroty. Jaki moment obrotowy będzie za przekładnią? 400 Nm! Rzut okiem na te wartości i od razu widać, że drugi ma większą moc.

4000*100 Nm>1000*300 Nm

Liczy się więc moment obrotowy, ale nie na silniku, ale na kołach. A na kołach będzie on większy, tam gdzie jest maksymalna moc na silniku. Wszystko dzięki przełożeniom.

Niżej jest wykres siły na kołach silnika 1.8T:



Mimo dużego momentu obrotowego przy niskich obrotach i tak zawsze się opłaca zredukować. W przypadku 80 km/h nawet do 2 biegu.

Skąd więc jednak różnice pomiędzy dwoma autami o mocy np. 70 kW?
Po pierwsze masa. Sama wartość mocy niewiele powie, jeżeli nie znamy masy. Warto więc policzyć ile jest mocy na 1 tonę. Po drugie, znowu wracamy do skrzyni biegów. Zazwyczaj ma ona skończoną liczbę przełożeń. W przypadku przekładni CVT, które mają nieskończoną liczbę przełożeń, nie ma dyskusji. Każde auto tej samej mocy i masie będzie przyspieszać tak samo, ale zazwyczaj mamy tych biegów od 4 do 6. Mamy więc zakres obrotów, w którym moc będzie rozwijana w różny sposób. Radzić sobie można zawężając go dodając kolejne biegi, ale czy 10 przełożeń ma sens?

Czy można więc wyrzucić moment obrotowy na śmietnik? Nie!
O ile sama informacja ile on wynosi, niewiele nam powie, to jednak jego wykres w całym zakresie obrotów pozwala dokładnie ocenić właściwości silnika. Przede wszystkim można sobie policzyć moc. Może też ocenić czy silnik jest elastyczny (nie mylić z dynamiką na 5 biegu od 80-120 km/h). Sam lubię płaską charakterystykę, kiedy moment obrotowy rozwijany jest od 1500 do 5000 obr i więcej. Pozwala to jeździć spokojnie na 5 biegu i nawet przyspieszać bez większych problemów, ale zawsze mogę zredukować i obudzić moc.

ps. jeżeli ktoś chce liczyć siłę na kołach znając przełożenia skrzyni biegów, niech nie zapomni o przekładni głównej. Wtedy dopiero znamy przełożenie całkowite.

pss. wykres wyżej może posłużyć jako podstawa wyznaczenia siły na kołach przy zastosowaniu przekładni CVT. Wystarczy przeprowadzić krzywą przez punkty mocy maksymalnej. Wszystko poniżej jej to straty.

Jeżeli jedmal to cię nie przekonuje, to zobacz część drugą artykułu. Tam przedstawiłem jak to wygląda od strony matematycznej i fizycznej.

Tagi: fizyka
09:49, tiges_wiz , Technika
Link Komentarze (5) »
niedziela, 08 lutego 2009
Jazda w kółko
Ronda (przepraszam, skrzyżowania o ruchu okrężnym) to temat bumerang na forum Bezpieczeństwo na drodze. Problemów jest kilka. Raz rondo (oznakowane znakiem) jest traktowane jako ciąg skrzyżowań w prawo, a raz znakolodzy malują strzałki w lewo. Przykładem kompletnego pomieszania jest na przykład skrzyżowanie AK Radosława w Warszawie, gdzie oznakowanie poziome i pionowe zupełnie nie zgadza się z przebiegiem pasów.

Rondo AK Radosława - stary układ

Rondo AK Radosława - nowy układ
Zwraca uwagę sugestia, że z prawego pasa można pojechać prosto, mimo że trzeba ustąpić pierwszeństwa pojazdom skręcającym w prawo w lewego pasa.


Problemem są także ronda "kwadratowe", w których wyjazd jest na wprost. Mimo, że przy zjeździe z ronda powinno się sygnalizować wyjazd prawym kierunkowskazem, to tu kierowcy tego nie robią (i w sumie trudno się dziwić). Do tego dochodzą mikroronda z niewielką wyspą centralną i skrzyżowania, które przebiegają "w kółko", ale są oznakowane tylko nakazem skrętu w prawo.

Rondo Dmowskiego - 'kwadratowe'

Niestety póki w Prawie o Ruchu Drogowym nie będzie odpowiednich zmian, które wyjaśnią wątpliwości, to dalej nie będzie zgody jak się prawidłowo po rondzie poruszać.


sobota, 07 lutego 2009
Hamowanie na 12 metrach
Obiecałem, że coś o tym napiszę, a że jest dziś spokojna sobota, to akurat mam ochotę na taki edukacyjny wpis.

Teoretycznie wyszło, że droga hamowania nie zależy od masy (przynajmniej do momentu, gdy radzimy sobie z ciepłem) i opóźnienie nie może być większe niż 1g.

Ze wzoru: S=(vk2-vp2)/2a możemy wyliczyć więc drogę (100 km/h=27,(7) m/s). Wychodzi ok 39 m. Nie możemy zmienić masy, ale można poprawić współczynnik tarcia. Specjalny asfalt i opony mogą dać 1.2G (kosztem szybkiego zużycia gum). Teraz wynik to 32 m. W samochodach osobowych można wykorzystać jeszcze jeden efekt wynikający w różnicy ciśnień nad i pod autem. Obniżając pojazd wykorzystujemy siłę wynikającą z prawa Bernoulliego.

Siła nośna

Siłę nośną (a właściwie dociskającą) wykorzystuje się też w spojlerach. Odwracając profil, takie skrzydło będzie dociskać, a nie unosić pojazd.

Są ciekawe właściwości takiego skrzydła. Pojazd będzie lepiej hamował im szybciej będzie jechał. Widać to w Formule 1, gdzie największe przeciążenia występują przy dużych prędkościach (do 5G). To właśnie spojlery są odpowiedzialne za takie kosmiczne wyniki hamowania. Ale nie ma nic za darmo. Im większy generują docisk, wym większy stawiają opór aerodynamiczny. Jest także prędkość graniczna, która pozwoli takiemu pojazdowi jechać po suficie tunelu do góry kołami. Siła dociskająca musi być większa niż 1G i wtedy można korek ominąć górą (nie próbujcie tego w domu! ;) ).


piątek, 06 lutego 2009
Znakologia stosowana
Było sobie skrzyżowanie... od jedna droga z trzema pasami ruchu dochodziła do drugiej podobnej. Dalej już prawie nic nie było.

o tu: Link!

Ponieważ większość kierowców jechało tam w prawo lub w lewo (prosto, znaczy na wschód, był tylko dojazd do osiedla), to można było w lewo skręcać z dwóch pasów. Znaczy z zachodu na północ. I to było dobre.

Jednak ktoś uznał, że jednak nie...
Przez dwa miesiące przeorganizowano ruch conajmniej 4 razy. Zmieniano fazę w lewo na kolizyjną oraz bezkolizyjną (z różnych kierunków), usunięto możliwość skręcania w lewo z pasa środkowego, usuwano i montowano ponownie zieloną strzałkę.

Co osiągnięto? Spory korek na lewym pasie, który jest omijany przez kierowców autobusów i co "sprytniejsze" osobówki środkiem. Pojawiła się znowu mentalność kolejki (kierowcy skręcają tylko na jeden pas, a nie ustawiają się wachlarzem na trzy) oraz agresja w stronę omijaczy. W dodatku liczne zmiany spowodowały, że kierowcy tracili orientacje i pewnie znowu obniżyło się ich i tak wątłe zaufanie dla znakologów. Trudno się dziwić. Skoro zmiany były robione na chybił-trafił.
czwartek, 05 lutego 2009
Radość z jazdy, cd...
Mimo wstępnych ocen policji okazało się jednak, że ten wypadek miał inny przebieg. Prawdopodobnie zawinił kierowca opla, który w czasie zawracania nie ustąpił pierwszeństwa kierowcy jadącego na przeciwko. Po uderzeniu opel wrocił na swoją jezdnię i tam najechała na niego cieżarówka. Kierowca opla miał 1.2 promila alkoholu we krwi, a więc także obniżoną percepcje i ocenę sytuacji (1,1-1,2 – utrzymanie koordynacji i równowagi coraz bardziej utrudnione, wyraźne upośledzenie kontroli fizycznej i umysłowej). Warto o tym pamiętać wsiadając do auta z pijanym.

http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/po-tragedii-na-1-zawinil-pijak,1253099

Pozostaje także kwestia prędkości kierowcy, który w tego opla uderzył. Czy przy 70 km/h, ten wypadek miałby takie skutki? Czy skończyłoby się na porozbijanych autach i wyrokiem dla pijanego kierowcy? Tego raczej się nie dowiemy.

ps. trzecia wersja wypadku, to najechanie z dużą prędkością na stojącego opla, ale to tym bardziej nie zmienia moich przemyśleń.

14:58, tiges_wiz
Link Dodaj komentarz »
Wyprzedzanie i oszczędność
No właśnie, czego?
Dzisiaj kolejny odcinek z serii MejsonTV.
Ot, pan wyprzedza w terenie zabudowanym i zyskał ...


środa, 04 lutego 2009
Jazda na zamek
W Polsce panuje jakaś dziwna mentalność kolejkowa. Jazda na zamek jest powszechnie stosowana w innych krajach (czasem jest nawet ujęta w przepisach), a u nas kojarzy się to z cwaniactwem. Na forum pojawiały się posty kierowców z Polski ukaranych niestosowaniem zasady zamka błyskawicznego w Austrii czy Niemczech. Warto znać przepisy w krajach, do których się jedzie.

TVP Kraków prowadzi ciekawy cykl programów na temat bezpieczeństwa na drodze. Zajęli się także tym problemem. Warto posłuchać co mówią kierowcy:

http://ww6.tvp.pl/View?Cat=6287&id=778347

Co ciekawe program wywołał sporo kontrowersji, więc powstała kolejna część, tym razem z pomocą policji:

http://ww6.tvp.pl/View?Cat=6287&id=774286

Są pomysły aby ująć tą zasadę w przepisach. Być może wtedy uda się trochę upłynnić ruch i przede wszystkim skrócić korki. Oczywiście ta zasada nie ma nić wspólnego z jazdą do przodu z pasa do skrętu w lewo czy w prawo.
wtorek, 03 lutego 2009
Radość z jazdy
Tym razem bez komentarza:
"Cztery osoby zginęły, a dwie walczą o życie po tragicznym wypadku, do jakiego doszło w poniedziałek po południu na drodze krajowej nr 1 w rejonie miejscowości Poczesna i Wanaty (Śląskie).(...)

Jak wstępnie ustalili policjanci, kierowca samochodu osobowego jadący w kierunku Katowic, podczas wyprzedzania lewym pasem innego pojazdu prawdopodobnie uderzył w tył skręcającego w lewo innego osobowego auta. Oba samochody uderzyły w auto jadące równolegle prawym pasem, po czym - po odbiciu się od niego - przeleciały przez skrzyżowanie na drugą jezdnię, gdzie uderzyła w nie nadjeżdżająca od strony Częstochowy ciężarówka."

Różne wpisy z forum Auto-moto i Bezpieczeństwo (nie związane bezpośrednio z tą tragedią):

Rechott: "Spróbuj przejechać zgodnie z przepisami po polskich drogach 60-80 tys km rocznie to zobaczysz w czym jest problem.(...) Gdybym jeździł zgodnie z tymi absurdalnymi przepisami to by mnie w domu wogóle nie było"

Foreks: "wali mnie ile spale i jak szybko dojade, a lubie czerpac satysfakcje z jazdy."

derfflinger1918: "Lewy pas zostawcie ludziom, których stać na benzynę i którzy chcą mieć przyjemność z jazdy..."

al9: "Lubię samochody i lubie PROWADZIĆ. Nie toczyć się ale jechać. W dupie mam czy spalę litr mniej czy więcej Nie po to wydaję ciężką forsę na samochód, żeby się nie cieszyć jego prowadzeniem..."
poniedziałek, 02 lutego 2009
Hamulce! Sprawa życia i śmierci.
Obserwując danec techniczne, często podaje się drogę hamowania, średnicę tarcz czy liczbę tłoczków hamulcowych, ale tak naprawdę, to nie zaciski i tarcze decydują o tym kiedy samochód się zatrzyma. Oczywiście, muszą być odpowiednio wydajne, aby siła hamująca była odpowiednia do masy, ale hamowanie tak naprawdę odbywa się w innym miejscu. Dokładnie na styku opony i drogi. A o tym jak opona z drogą współpracuje decyduje sprawność amortyzatora. Jeżeli nie będzie przyczepności, to lepsze hamulce będą lepiej... blokować koła.

Zobaczmy jak to wygląda teoretycznie .. z jednej strony mamy więc siłę tarcia (masa*przyspieszenie ziemskie*współczynnik tarcia) z drugiej bezwładność (masa*opóźnienie hamowania):

mgf>=ma /:m
gf>=a

Czyli opóźnienie hamowania nie może przekroczyć przy idealnych warunkach 9.81 m/s*s (praktycznie jednak może, ale o docisku aerodynamicznym, czy oponach mających współczynnik tarcia ponad 1, może w przyszłości). Ja podałem proste wyprowadzenie z bilansu sił, ale inżynier powinien dojść do takiego samego wzoru z bilansu energii.

Wniosek jest jeden. Jeżeli hamowanie w sumie nie zależy od masy (no bo większa masa, to większe tarcie, a więc można dać większą siłę hamującą), to gdzie jest problem? Dlaczego samochody ciężarowe nie hamują jak osobowe?

Tak naprawdę wróg jest jeden: ciepło. W czasie hamowania cała energia kinetyczna zamieniana jest w ciepło (no prawie, bo część jest stracona na niszczenie opon czy klocków hamulcowych). To ciepło trzeba jakoś oddać do atmosfery. Dlatego stosuje się wentylacje i duże tarcze hamulcowe, dlatego cieżarówki wyczynowe mają stały natrysk wody na tarcze, to dlatego samochody formuły jeden mają tarcze ceramiczne, które mają wytrzymać 1000 stopni C. I tu nie ma przebacz. Energia kinetyczna = (masa*prędkość*prędkość)/2. 20 ton to 20x większa energia kinetyczna i to 20x więcej ciepła, z którym trzeba coś zrobić. Spalone hamulce w ciężarówce czy autobusie na zjazdach przyczyniły się do niejednej tragedii w górach. Przy dłuższych zjazdach kłopoty mogą też mieć kierowcy mniejszych pojazdów.

Oglądając dane techniczne pamiętajmy, że to nie tylko hamulce, ale przede wszystkim opony i zawieszenie decydują o naszym bezpieczeństwie, a ciepło to wróg, który może nas pokonać. Nie przegrzewajmy hamulców, kiedy nie ma takiej potrzeby, bo może się okazać, że ich zabraknie, kiedy naprawdę będą potrzebne. Nawet kierowca nizinny czasem może wybrać się w góry, wtedy dobre nawyki spowodują, że jazda będzie mniej stresująca.
niedziela, 01 lutego 2009
Cwaniacy
Jedną z nielubianych grup kierowców są tak zwani cwaniacy. Cwaniak się wciśnie, przepcha i pojedzie dalej.

O ile niedopuszczalna jest jazda np. z pasa do skrętu w prawo prosto czy omijanie pasem do skrętu w lewo kolejki przed światłami, to wielu przypadkach kierowcy sami tworzą cwaniaków.

Po pierwsze syndrom kolejkowy. Szczególnie widoczny przy zanikającym pasie. Zamiast stworzyć dwa rzędy, kierowcy tworzą jeden i pomstują na tych, którzy wykorzystują dwa pasy do końca. Do zwiększenia korków przczyczyniają się także kierowcy ciężarówek blokując pasy. Jazda do końca eliminuje cwaniaków, tylko czy polscy kierowcy potrafią współpracować?

Po drugie kiepskie ruszanie. Szukanie biegu jak się świeci zielone, to sygnał że takiego kierowce można spokojnie objechać na światłach.

Po trzecie przy skręcie w lewo jeden rząd jak jest więcej pasów na drodze poprzecznej. Dlaczego kierowcy nie ustawiają się w wachlarz? Później jest płacz, że ktoś wykorzystuje miejsce.

Pewnie takich przykładów można mnożyć. Wykorzystujmy szerokość drogi jak jest korek aby go skrócić, nie śpijmy na światłach, współpracujmy na drodze, to i cwaniacy nie będą mieli gdzie cwaniakować.

18:12, tiges_wiz
Link Dodaj komentarz »
sobota, 31 stycznia 2009
Szybcy, wściekli... i ciągle z tyłu
W tej notatce chciałem pokazać, że spokojna (nie mylić z powolną) i przemyślana jazda, daje podobne rezultaty jak szybka i nieprzemyślana:



Komentarz autora:
"Focus jechał bardzo żwawo, więc przyczyna ponownego wyprzedzania po 40 km nie tkwiła raczej w tym dwukilometrowym objeździe. Raczej musiał zrobić sobie dłuższy postój.

Ale Omega wyprzedzająca mnie na zabudowanym i nie kwapiąca się do wyprzedzania powyżej 80 km/godz. to raczej jeden z opisywanych poprzednio "tępomatów".

Ibiza jechała podobnym do mnie tempem, więc te 26 km to raczej na pewno
"strata" na moim objeździe w Kozienicach.

Czy nie warto się zastanowić czasami, czy opłaca się tak gnać?"

No właśnie? Przecież wystarczą światła, korek, ciężarówka, traktor i cała przewaga jest stracona, a do tego dochodzi jeszcze większe zużycie paliwa. Warto zaplanować trasę wcześniej, aby później nie musieć na drodze wyprzedzać po kilka razy tych samych samochodów.
piątek, 30 stycznia 2009
Oświeceni
Jak wiadomo światła decydują o bezpieczeństwie na drochach. Ustawodawca więc wymyślił, że będziemy je włączali przez cały rok, a fotoradary okiełznają Polaków i będziemy mieli drogi mlekiem i miodem płynące.

Chciałoby się rzec - jak jest ze światłami, każdy widzi, ale popatrzmy na raport ITS:

http://its.home.pl/nsite/?page=dbnews&id=132

reflektory ustawione prawidłowo: 11%
reflektory ustawione nieprawidłowo (ponad 200% dopuszczalnej tolerancji): 58%

Podobne wyniki zanotowała policja przy okazji specjalnej akcji (szkoda, że jednorazowej). Okazało się również, że 15% kierowców wie do czego służy pokrętło zmiany ustawienia wysokości reflektora.

Wniosek jest jeden. Polski kierowca w nocy jest permanentnie oślepiany i sam oślepia innych. Jak wtedy dojrzeć pieszego na poboczu? Może już czas, żeby policja naprawdę wyszła z krzaków i zaczęła dbać o bezpieczeństwo? Warto zacząć od kontroli świateł.
czwartek, 29 stycznia 2009
Akcje pozorowane
O nasze bezpieczeństwo dba się w różny sposób. Mogą to być akcje typu Bezpieczny przejazd. Akcja jakby się wydawało słuszna. W końcu tyle jest wypadków śmiertelnych na przejazdach... no właśnie? Ile? Bo wydawałoby się po doneisieniach prasowych, że sporo.
Rzućmy więc okiem na statystykę: "W 2007 roku miało miejsce 49 536 wypadków drogowych. W wyniku wypadków drogowych 5 583 osoby poniosły śmierć." Czyli dziennie na drogach ginie prawie 16 osób. Ale ile na przejazdach?  O, jest!

Przejazd kolejowy - nie strzeżony: 78 wypadków, 35 zabitych
Przejazd kolejowy – strzeżony: 30 wypadków, 10 zabitych

Mam więc pytanie: co przyniesie lepszy skutek? Wydawanie pieniędzy na dużą akcje propagandową, czy na naprawienie sygnalizacji i wycięcie krzaków na przejazdach?

Przy okazji inne ciekawe statystyki:
Wyjazd z posesji: 534 wypadki, 33 zabitych (może jakaś akcja?)
Stanie na jezdni, leżenie: 400 wypadków, 196 zabitych (ot nasz lokalny koloryt)
Wejście na jezdnie przy czerwonym świetle: 561 wypadków, 53 zabitych

środa, 28 stycznia 2009
Bezpieczeństwo wzrosło ...
Jak wiadomo budowa dróg ekspresowych i autostrad przyczynia się do spadku ofiar śmiertelnych, po przez wyeliminowanie kolizyjności. Nie dziwią więc huraoptymistyczne artykuły takie jak tu:

http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/news.php?&id_news=31274&strona=6

"Autostradą jeździmy już od roku i na A1 nie doszło jeszcze do ani jednego wypadku śmiertelnego. Bezpieczeństwo wzrosło też na biegnącej równolegle drodze krajowej nr 1."

Niestety radość trochę psują kolejne akapity:

"Według policyjnych statystyk w ubiegłym roku doszło do 70 wypadków, w których zginęło 16 osób, a rany odniosły 104. To wszystko w czasie, kiedy ogólna liczba wypadków w województwie pomorskim wzrosła, według wstępnych danych, o ok. 3 proc."

Przecież brak wypadków na drodze nr. 1 oznacza, że na innych bezpieczeństwo spadło i to bardzo! Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?
Może przez dość wysokie opłaty za autostrade ruch przeniósł się bardziej na drogi lokalne? Może po zjezdzie z autostrady kierowcy zapominają, że już się skończyła? W każdym razie masakra na drogach trwa nadal.

No i na zakończenie "optymistycznie":
"A opłaty, ustalane przez Ministerstwo Infrastruktury, rosną. 5 stycznia wprowadzono odpłatność na odcinku Swarożyn - Nowe Marzy - wcześniej ten fragment był bezpłatny. Obecnie za przejazd z Rusocina do Swarożyna płacimy, tak jak dotychczas 3,50 zł, a za przejazd całą A1 - 12,50.

Wraz z końcem czerwca ceny mają wzrosnąć. Do jakiej wysokości, na razie nie wiadomo, ale maksymalna cena może wynieść 17,50 za przejechanie 90-kilometrowego odcinka autostrady."

1 ... 6 , 7